wtorek, 2 września 2014

Podsumowanie sierpnia

Pod względem blogowo-czytelniczym sierpień był w moim przypadku bardzo dziwnym miesiącem. W ciągu ostatniego miesiąca opublikowałam na Strofkach osiem postów, wśród których znalazły się:

Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że wszystkie te książki, oprócz ostatniej, przeczytałam w lipcu, a te przeczytane w sierpniu dopiero czekają na swoją recenzję. Nie licząc ,,Księgi relikwii", lista przeczytanych przeze mnie w ostatnim miesiącu książek prezentuje się tak:

Alice Munro ,,Księżyce Jowisza",
Jo Nesbo ,,Czerwone gardło",
Ryszard Kapuściński ,,Rwący nurt historii".

Mizernie, prawda? Cztery przeczytane książki to naprawdę marny wynik. I nie chodzi mi  o prowadzenie jakichś wydumanych statystyk, ale o ambicje mola książkowego z krwi i kości. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki swojemu sierpniowemu roztrzepaniu, we wrześniu będę miała okazję przeczytać jeszcze więcej, z pewnością fenomenalnych, książek niż planowałam. Super! 
Uwielbiam sytuację, gdy na półce mam tak dużo świetnych książek, że nie wiem, którą mam przeczytać jako pierwszą. Chyba będę musiała zrobić wyliczankę :)

Tymczasem trzymajmy kciuki, by tegoroczna jesień, notabene moja ulubiona pora roku, wyglądała... 
tak,
                                   
a nie tak.
To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca 

sobota, 30 sierpnia 2014

Kult relikwii, czyli czemu zawdzięczamy pielgrzymki? [Andrzej Datko ,,Księga relikwii"]

W zeszłym roku, za sprawą zajęć z historii literatury staropolskiej, odkryłam na nowo średniowiecze. Zawsze uważałam tę epokę za czas panowania w Europie głupców i barbarzyńców. Na szczęście, w końcu zrozumiałam, jak barwny był to okres. Od tej pory staram się dowiedzieć na jego temat jak najwięcej. Badanie średniowiecza w olbrzymim stopniu wiąże się z badaniem dziejów Kościoła, a dzieje Kościoła nierozerwalnie związane są ze świętymi różnych wyznań oraz z ich ciałami, które z czasem zyskiwały szlachetne miano relikwii. Właśnie z tego powodu, odkrywania kultury i mentalności religijnej ludzi średniowiecza oraz późniejszych epok, zdecydowałam się przeczytać ,,Księgę relikwii", dzieło autorstwa Andrzeja Datki. 

Przyznaję, że nie wiedziałam, czego dokładnie mogę spodziewać się po tej książce. Oczywiście, jej tytuł sugerował dość oczywistą treść, ale nie było jasne, na którym konkretnie aspekcie istnienia relikwii skupił się autor. Na  życiorysach świętych, na pozostałościach ich ciał (to nieco makabryczne, ale szalenie interesujące), procesach kanonizacyjnych? Jak się okazało, na wszystkim po trochu. 

Dwunastostronicowy wstęp do ,,Księgi relikwii" nie jest standardowym wstępem, który zazwyczaj  jest najmniej interesującą częścią każdej książki. W tym wypadku, już na samym początku autor prezentuje czytelnikowi to, co w przypadku zajmowania się relikwiami jest najciekawsze i najważniejsze: czym jest relikwia, co to słowo oznacza, czym jest pomnażanie relikwii i w jaki sposób narodził się kult ciał świętych.  Datko w sprytny sposób zawarł wszystkie te informacje na zaledwie kilkunastu stronach i to w taki sposób, że nie odczuwa się, że cokolwiek zostało pominięte. 

Kolejny rozdział, ,,Świeci i ich relikwie", jest najważniejszym i najobszerniejszym elementem tej książki. Rozpoczyna się on krótkim podrozdziałem, ,,Kanonizacje i beatyfikacje w rozwoju dziejowym", który opisuje historyczny rozwój procedury wspomnianych procesów. Dalsza część tego rozdziału to już opisy wybranych świętych, na który składają się fragmenty ich biografii, losy ich szczątków, miejsca kultu oraz miejsca w Polsce, w których znajdują się ich relikwie. Proporcje pomiędzy długością tych elementów nie są równe. Czasami biografia danego świętego zajmuje kilka stron, a czasami kilka linijek. Jest to wymuszone przede wszystkim dostępnością informacji o życiu i działalności konkretnej osoby. 

Cały czas w swojej recenzji pisałam o rozdziałach ,,Księgi relikwii", które opisywały pierwszorzędne relikwie in corpore, do których zaliczają się partytury ciała zmarłego świętego lub całe jego ciało. Ostatni rozdział tej książki dotyczy relikwii drugorzędnych, czyli przedmiotów, które były własnością świętego lub bezpośrednio się z nim stykały. O nich traktuje ostatni rozdział recenzowanej książki, znajdziemy w nim opisy dziejów pozostałości Świętego Krzyża, całunu turyńskiego, świętej włóczni itp. Jak i w poprzednim wypadku, tak i w tym długość kolejnych podrozdziałów różni się między sobą o co najmniej kilka stron.

Nie mogę napisać zbyt wiele o stylu pisania Andrzeja Datki. Jest on nastawiony na przekaz precyzyjnych informacji, bez zbędnych ozdobników i chwytów stylistycznych. Datko nie pojawia się w swojej książce i nie daje odczuć, że stara się przekazać jakiś światopogląd (choć naturalnie da się odczuć, że jest on chrześcijaninem). Wielką zaletą jego książki jest na pewno jej oprawa graficzna (zarówno wywnętrz, jak i na zewnątrz). Za nią brawa należą się Mariuszowi Dyduchowi. Gdy pierwszy raz zobaczyłam grzbiet tej książki, od razu wyobraziłam sobie gabinet prawnika-snoba, który na półkach ma poukładane według odpowiedniego klucza encyklopedie, słowniki, czy takie właśnie cudeńka wydawnicze. Lektura ,,Księgi relikwii" jest naprawdę przyjemna, jej autor nie wymaga od swojego czytelnika żadnej wiedzy, nie próbuje jej też w niego wmusić, po prostu przekazuje mu określone informacje. Nie polecę jej jednak komuś, kto nie interesuje się relikwiami, historią Kościoła oraz postaciami najbardziej znanych świętych. Myślę, że takie osoby znudziłyby się tą książką mniej więcej w połowie potężnego drugiego rozdziału. Ze swojej strony przyznam, że od dawna szukałam takiej pozycji i cieszę się, że w końcu taką znalazłam.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powyższa recenzja bierze udział w wyzwaniach: Polacy nie gęsi i Nie tylko literatura piękna.

Egzemplarz tej książki otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M. 

środa, 27 sierpnia 2014

Z serii: ,,Po co mi pieniądze, skoro mogę mieć książki?"

Zdradzę Wam, jakie jest moje ulubione miejsce w Warszawie. Jest to budynek, w którym znajdują się: biblioteka uniwersytecka (ponad trzy miliony woluminów), skład tanich książek i antykwariat. Ostatnio wybrałam się tam z moim bratem, jak zwykle, po dosłownie kilka książek. Wróciliśmy... z trzynastoma nowymi tomiszczami. Domownicy przywitali nas wymownym opuszczeniem ramion. Tak, wiem, że mam sporo książek, ale czy zabrania mi to kupowania kolejnych?

Na zdjęciu poniżej znajdują się nasze zdobycze. Ja okupowałam regały z klasyką literatury powszechnej, a mój brat z fantastyką. Efekt jest taki, że oboje kupiliśmy książki, które prędzej czy później zainteresują i drugą stronę. 

               

1. Stanisław Lem ,,Bajki robotów" - większość moli książkowych zetknęła się z tą lekturą w szkole. Ja nie, dlatego postanowiłam nadrobić teraz tę czytelniczą zaległość. 
2. Wolter ,,Zair" - kupiłam to dzieło w oryginalnej wersji językowej, ponieważ chcę je przetłumaczyć. Tłumaczenie to moim zdaniem najlepszy sposób nauki języka obcego. 
3. Neil Gaiman ,,Amerykańscy bogowie" - twórczość Gaimana znam tylko z jej dziecięcej strony, czas na prozę skierowaną do dorosłych. 
4. Charlotte Brontë ,,Dziwne losy Jane Eyre" - to jest książka (w wypadku tego wydania dwutomowa), z którą już od dawna chciałam się zapoznać, więc nie mogłam przejść obok niej obojętnie. 
5. Horace Walpole ,,Zamczysko w Otranto" - jest to pierwsza angielska powieść grozy, wykopałam ją z najgłębszych czeluści półki z książkami fantastycznymi.
6. Arthur C. Clarke ,,Odyseja kosmiczna" (wszystkie tomy) - zdobycz mojego brata, z której oboje jesteśmy bardzo zadowoleni. 
7. Brian Lumley ,,Dom Cthulhu" - kot w worku, nie wiemy, czego możemy się po nim spodziewać. 
8. Isaac Bashevis Singer ,,Miłość i wygnanie" - autobiografia pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla, który urodził się w tej samej miejscowości, co ja. Nie ukrywam, że miało to wielki wpływ na to, że sięgnęłam w przeszłości i sięgam teraz po jego utwory.
9. George Bernard Shaw ,,Pigmalion" - kolejny noblista. Już od dawna nie przeczytałam żadnego dramatu, więc przedstawiciel tego gatunku w dodatku autorstwa kogoś takiego jak Shaw, musiał zwrócić moją uwagę.
10. J.R.R. Tolkien ,,Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa" - klasyka literatury fantastycznej. Zdobycz mojego brata, oczywiście. 
11. Charles Dickens ,,Notatki z podróży do Ameryki" - XIX-wieczna książka podróżnicza autorstwa mistrza prozy społeczno-obyczajowej.
12. Stuart Kelly ,,Księga ksiąg utraconych" - możemy w niej przeczytać o zaginionych lub zniszczonych tekstach, które miały szansę zaliczyć się do klasyki literatury. 
13. Arthur Conan Doyle ,,Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" - obiecany (i niestety trochę spóźniony) prezent urodzinowy dla mojego brata. 

W ,,Notatkach z podróży po Ameryce" znalazłam takie oto cuda:

Niespodzianki w książkach - urok zakupów w antykwariacie.

Przyznaję się, że nawet ja (czytaj: bibliofil-zbieracz) myślałam, że te zakupy wystarczą nam na dość długo. Całe szczęście, że się myliłam. Kilka dni później wybraliśmy się do Łodzi, do Muzeum Kinematografii i na krótki spacer po ulicy Piotrkowskiej. Podczas niego natrafiliśmy na antykwariat, potem sprawy potoczyły się same...

                                      

1. Stefan Żeromski ,,Wierna rzeka" - pierwszy raz usłyszałam o tej powieści, podczas pierwszego etapu mojego zainteresowania powstaniem styczniowym, jednak dopiero teraz będę miała okazję po ,,Wierną rzekę". 
2. Joseph Bédier ,,Dzieje Tristana i Izoldy" - polskie tłumaczenia rekonstrukcji legendy o Tristanie i Izoldzie spisanej w 1900 roku przez Bédiera.
3. Jan Parandowski ,,Dysk olimpijski" - kupiłam tę książkę ze względu na nazwisko jej autora, którego szanuję za jego dorobek naukowy i popularyzację mitologii greckiej i rzymskiej w Polsce.
4. Roman Bratny ,,Racja wilków" - kolejny kot w worku. Mam nadzieje, że nie zawiodę się na opowiadaniach pisarza takiej klasy jak Bratny. 
5. Kornel Makuszyński ,,Bezgrzeszne lata" - opowieść o młodzieńczych latach Makuszyńskiego spędzonych we Lwowie. 
6. Daniel Defoe ,,Przypadki Robinsona Kruzoe" - klasyka, która zainspirowała dziesiątki pisarzy do pisania swoich robinsonad. 
7. Józef Ignacy Kraszewski ,,Królewscy synowie" - tą powieścią chcę rozpocząć moją przygodę z książkami Kraszewskiego. Akcja ,,Królewskich synów" rozgrywa się w czasach Władysława Hermana i dotyczy jednego z najbardziej fascynujących konfliktów w polskiej historii. 
8. Aleksander Dumas ,,Trzej muszkieterowie" - książka, która na stałe zadomowiła się w naszej kulturze, także popkulturze. Wstyd jej nie znać. 

Większość powyższych książek kupiłam za dwa złote, jedną nawet za 50 groszy. Najdroższą książką są ,,Trzej muszkieterowie". Za zniszczone wydanie z 1955 roku zapłaciłam dwanaście złotych. Bliscy dziwili się, że kupiłam rozpadającą się książkę, ale dla mnie stan danego egzemplarza nie przesądza o jego wartości. Ten, który kupiłam, przekonał mnie rewelacyjnymi ilustracjami oraz rokiem wydania.
 Kocham antykwaryczne książki!

Wszystkie nasze zbiory prezentują się tak:


Przyznam nieszczerze, że sama sobie zazdroszczę :)

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

piątek, 22 sierpnia 2014

,,Już ją widzieli idącą" [Jan Tadeusz Nowak ,,Szlak bojowy Legionów Polskich"]

,,Należę do tego pokolenia, które miało wielkie szczęście poznać ostatnich żołnierzy Legionów Polskich"*
Tym wyznaniem Janusz Tadeusz Nowak rozpoczyna swój Szlak bojowy Legionów Polskich. Żałuję, że nie mogę napisać o sobie tego samego, co on. Historią Legionów interesuję się od kilku lat, a dokładniej od momentu, w którym uświadomiłam sobie, jak historia polskiej wojskowości początków XX wieku jest pomijana na rzecz samej II wojny światowej. Bitwa warszawska, bitwa pod Kostiuchnówką, powstania śląskie są zapomniane, a ich rocznice obchodzi się jedynie w wąskim gronie osób związanych w pewien sposób z tymi wydarzeniami lub odbębniane przez tych, którzy chociażby z racji pełnionego stanowiska muszą epatować patriotyzmem. Niedawno, szóstego sierpnia, obchodziliśmy 100. rocznicę wymarszu I Kompanii Kadrowej. Postanowiłam wykorzystać tę okoliczność do solidniejszego poszerzenia swojej wiedzy o Legionach. Traf chciał, że otrzymałam w tym czasie propozycję zrecenzowania wspomnianej już książki wydanej właśnie z tej okazji. 
Janusz Tadeusz Nowak,
Szlak bojowy Legionów Polskich,
Kraków 2014,
stron 204.

Szlak bojowy Legionów Polskich to przede wszystkim kalendarium. Publikacja podzielona jest na sześć rozdziałów. Pierwszy z nich to zarys historii Legionów, drugi pobieżnie opisuje losy kampanii kieleckiej strzelców Piłsudskiego, kolejne trzy opisują szlak bojowy odpowiednio I, II i II Brygady Legionów Polskich. Ostatni rozdział dotyczy często pomijanego w podobnych publikacjach Polskiego Korpusu Posiłkowego. Gdyby Nowak, tworząc swoje dzieło, poprzestał na tym etapie, jego Szlak bojowy... byłby ledwie broszurą, po którą sięgnęliby jedynie początkujący historycy. Na szczęście autor postanowił uzupełnić większość dat fragmentami pamiętników uczestników danych wydarzeń. Uważam, że jest to z jego strony rewelacyjne posunięcie, ponieważ zazwyczaj nawet najdokładniejsza relacja historyczna nie odda atmosfery wydarzeń w taki sposób, jak relacja kogoś, kto w nich uczestniczył. Część wspomnianych relacji jest autorstwa Bolesława Wieniawy-Długoszewskiego, reszta mniej znanych, ale nie mniej zasłużonych legionistów. Poniżej przytaczam fragment pamiętnika Sławoja Felicjana Składkowskiego:
,,Wczoraj wieczorem o godzinie 8.15 umarł w zakładzie sanitarnym brygady kapitan Herwin, nazwisko - Piątek Kazimierz, komendant V batalionu, łagodny i cierpliwy na ból. Typ ascety filozofa, nosił wielkie okulary, zza których patrzyły niebieskie, marzące oczy. Nawet jadąc konno, nosił na plecach tornister, ale w nim - komplet dzieł Słowackiego. Gdy był głodny - czytał poezje"*
Cytaty, które Nowak wybrał do swojej książki, nie są jedynie wspomnieniami o zmarłych towarzyszach. Znajdziemy wśród nich opisy szarż, pogrzebów, zabaw, warunków polowych i nastrojów legionistów. Jest ich w tej pozycji naprawdę dużo, autor z pewnością uznał je za ważną część książki. Oczywiście, wykaz wszystkich publikacji z których korzystał (mam tu na myśli głównie wspomniane pamiętniki, dzienniki i wspomnienia) umieścił w bibliografii, co ma dla mnie wielkie znaczenie, ponieważ mam zamiar przeczytać wszystkie te pozycje.

Niezwykle cennym atutem Szlaku bojowego Legionów Polskich jest dopracowana i przemyślana oprawa graficzna. Grafiki zamieszczone w tej książce są niezwykle różnorodne. Można wśród nich znaleźć zdjęcia dowódców i całych oddziałów, liczne portrety, pocztówki i znaczki z epoki, fotografie medali i odznaczeń, odciski pieczęci.  Ciężko jest wskazać choćby jedną stronę, na której nie znajdowałby się przynajmniej jeden tego typu element. 

Szlak bojowy Legionów Polskich  nie jest publikacją przeznaczoną dla historyków. Ilość informacji oraz sposób ich przekazania jest dostosowany do potrzeb przeciętnego czytelnika, który historię traktuje jako hobby. Polecam Wam tę książkę, jej wartość merytoryczna stoi na równie wysokim poziomie, co jej oprawa graficzna. Miło mieć przed oczami takie wydawnictwo. 

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powyższa recenzja bierze udział w wyzwaniach: Polacy nie gęsi i  Nie tylko literatura piękna.

Za egzemplarz tej książki dziękuję Wydawnictwu M. 

*Nowak Janusz Tadeusz, Szlak bojowy Legionów Polskich, Kraków 2014, s. 7.
*Nowak Janusz Tadeusz, Szlak bojowy Legionów Polskich, Kraków 2014, s. 96 za Składkowski Sławoj Felicjan, Moja służba w Brygadzie. Pamiętnik polowy, Warszawa 1933, s. 145. 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Kącik Młodego Lingwisty #2

Podejrzewam, że o najnowszym numerze specjalnym English Matters, English Spoken Today, wiecie już wszystko. W ostatnim czasie ukazało się przynajmniej kilkanaście jego recenzji. Moja opinia dołączy więc do całkiem już bogatej kolekcji. Mam jednak nadzieję, że uda mi się zaprezentować Wam ten numer z innej, jeszcze ciekawszej strony. 

Pierwszy artykuł w tym numerze dotyczy osób, które miały największy wpływ na rozwój języka angielskiego. Zaczynając od Wilhelma Zdobywcy, poprzez D.H. Lawrence'a aż do Chrissie Maher. Wszystkie te postacie zostały krótko opisane w poświęconych im bloczkach. Już w tym artykule dało o sobie znać poczucie humoru dziennikarzy piszących do tego numeru. Czytając o wspomnianym królu Anglii możemy dowiedzieć się why English is just French with a Funny Accent. 

Read All About it - in the Tabloids. Nikt nie czyta brukowców, a sprzedają się one na pniu. Brytyjskie brukowce są cytowane na całym świecie, więc grzechem byłoby nie wspomnieć o nich w numerze poświęconym współczesnemu językowi angielskiemu. Nie licząc charakterystycznego poziomu artykułów, jakiego możemy spodziewać się czytając tabloid, typowy dla tego gatunku dziennikarskiego jest również specyficzny, nastawiony na sensację język używany w tego typu gazetach. Dzięki Read All About it - in the Tabloids dowiecie się, co to znaczy Chile Con Cornage, ale jeśli nie zrozumiecie przekazu, nie martwcie się. Jak pisze autor tego artykułu  although tabloids are not the highest literary art form, the headlines can be cryptic and the text icomprehensible - never mind, you can always look at the pictures!

W artykule zatytułowanym What's in a Language? przeczytamy o licznych zapożyczeniach z języka angielskiego, które są powszechnie używane, zwłaszcza przez przedstawicieli młodego pokolenia, w językach francuskim, hiszpańskim, polskim i japońskim.

Trzy kolejne artykuły w całości poświęcone są slangowi. Analiza tekstu piosenki ,,Hey... Ya" zespołu Outkast jest praktycznym dopełnieniem tego, co przeczytamy w  Slang in the English Language i Wash Your Mouth Out! W tych trzech tekstów użyto pieprznych słówek i wyrażeń, o których na pewno nie usłyszycie na lekcjach języka angielskiego. Kto wie, co w przenośnym znaczeniu znaczy wyrażenie ,,village bike"?*

Dr. Phil - the Cure for the Modern Times? opowiada o fenomenie programu prowadzonego przez znanego amerykańskiego psychologa Phila McGrow'a. W tymże programie prowadzący rozmawia z ludźmi ,,po przejściach" i pomaga im rozwiązać ich problemy. Program wzbudza wiele kontrowersji, podobnie jak sprawa opisana w Literature and Its Borders. W tym artykule możemy przeczytać o odniesieniach do homoseksualizmu w literaturze.

Nie ma jednego języka angielskiego. Już w obrębie samej Wielkiej Brytanii pojawia się kilka jego odmian, w USA również. Państwem, w którym językiem urzędowym jest język angielski jest również Nigeria z tym, że na jej terenie używa się aż 531 odmian powstałych poprzez wymieszanie się języka angielskiego z miejscowymi dialektami. Możecie o nich przeczytać w artykule The Risk of Axing Questions - Nigerian Pidgin.

Dwa ostatnie artykuły dotyczą najnowocześniejszych technologii.  Pierwszy z nich, From Tekxting to Sexting, ukazuje zależność między językiem a postępem technicznym (m.in. na przykładzie emotikonów), drugi zaś prezentuje najlepsze programy komputerowe do nauki angielskiego.

Moim zdaniem English Spoken Today to jedno z najlepszych wydań specjalnych magazynu English Matters. Słówek i wyrażeń użytych w artykułach i wyjaśnionych w kolumnach obok tych tekstów nie znajdziecie w zbyt wielu słownikach. Polecam ten numer osobom, którym zależy na wzbogaceniu swojego słownictwa z zakresu języka angielskiego oraz tym, którzy planują wyjazd do kraju, w którym językiem urzędowym jest angielski. Chyba nie chcecie źle zrozumieć artykułów w najpopularniejszych tabloidach, prawda?

* Nie, nie chodzi o wiejski rower... 

Za egzemplarz tego numeru dziękuję wydawnictwu Colorful Media.