sobota, 9 sierpnia 2014

Poszukując prawdziwego katolicyzmu

Chrześcijaństwo, a w szczególności katolicyzm, coraz częściej kojarzy nam się z oszołomami terroryzującymi przestrzeń publiczną zasłaniając się zakazem obrazy uczuć religijnych (czymkolwiek one są). Wszyscy potrafimy z marszu wymienić nazwiska przynajmniej kilku księży, który bardzo lubią pouczać innych, a sami nie świecą przykładem dla wiernych, zwłaszcza jeśli chodzi o wszelakiego rodzaju tolerancję. Na szczęście chrześcijaństwo to nie tylko zakazy, nakazy i radykalizm obyczajowy, ale i ludzie, zwyczajni ludzie, dla których religia jest czymś więcej niż obowiązkiem. O tym, czym właściwie ona jest dla ludzi z różnych zakątków naszego globu napisał Szymon Hołownia w swojej najnowszej książce zatytułowanej ,,Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie".

Szymon Hołownia,
Last minute,
Kraków 2012, stron 431. 
Last minute wyróżnia się spośród tzw. książek religijnych nie tylko balansującą na granicy religii i podróży tematyką, ale i ciekawym podziałem publikacji na dwadzieścia cztery rozdziały, z których każdy odpowiada kolejnym godzinom na zegarze. W pierwszym rozdziale Hołownia zabiera swoich czytelników do Hagatny, na wyspę Guam. W Polsce jest północ, na Guam ósma rano. I tu, i tu (oraz w Papui-Nowej Gwinei, Hondurasie, Salwadorze, Bhutanie, Stanach...) budzą się/pracują/modlą/płaczą/śmieją się/idą spać katolicy. Niewielu z nich robi to w ten sam sposób, niemalże we wszystkich czynnościach towarzyszy im Bóg, który nie jest dla nich groźnie brzmiącym imieniem jakiegoś niewidzialnego bytu, którego powinno odwiedzać się przynajmniej raz w tygodniu, a przyjacielem, który cały czas jest przy nich. W jaki sposób starają się oni oddać mu cześć?

Na szczególną uwagę zasługują dwie inicjatywy. Pierwszą z nich jest jedna z gałęzi działalności centrum misyjnego w Ukarumpie. Członkowie tej organizacji, podzieleni na małe grupy, tłumaczą Biblię na języki kilkuset papuaskich plemion. Jedną z takich grup tworzą Beata Woźna i Teresa Wilson, które są autorkami przekładu Nowego Testamentu na język seimat. Przy okazji pracy nad nim opracowały alfabet i gramatykę tego języka, po czym zaczęły nauczać okolicznych mieszkańców czytać i pisać.W Ukarumpie tłumaczki spędziły 10 lat, dzięki nim język seimat ma szansę na przetrwanie przynajmniej najbliższych pięćdziesięciu lat. Nieco inny pomysł na swoje życie ma siostra Mariola, która wraz z innymi siostrami prowadzi w Zambii sierociniec dla najbardziej potrzebujących dzieciaków (a po prawdzie to dla wszystkich, żadnemu nie odmawiają). Kasisi to niesamowity projekt, w który Hołownia zaangażował się osobiście. Sierociniec ten jest niezwykłym świadectwem wiary i nadziei na lepsze dni. Sporo podopiecznych siostry Marioli jest skazanych na śmierć jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. Mimo tej świadomości, siostry robią wszystko, by życie tych maluchów było jak najszczęśliwsze. Kilka miesięcy temu tysiące użytkowników facebook'a śledziło ostatnie chwile Franka, podopiecznego Kasisi, który zdawał się umierać kilka razy, niestety, w końcu skutecznie.

Powyższy nieco przydługi akapit obrazuje jedynie dwa sposoby na spędzenie swojego życia zgodnie z duchem chrześcijaństwa. Co prawda są to przypadki wspaniale ekstremalne, ale warte zaznaczenia. W Last minute opisane są również te nieco bardziej kontrowersyjne, wymagające dyskusji, obecnie uznawane za wyraz zacofania. Nie będę udawała, że lektura Last minute zmieniła moje życie, czy podejście do wiary. Ta książka to ciekawie pomyślana, ładnie wydana i okraszona interesującymi zdjęciami zbieranina różnorodnych gatunkowo tekstów przedstawiających to, w jaki sposób ludzie na całym świecie radzą sobie ze swoją wiarą. Jedni chodzą do kaplicy położonej w centrum handlowym (bo bliżej), inni wstępują do zakonów o różnych regułach, a kolejni starają się po prostu wpleść do swojego życia chociaż kilka elementów metafizyki. Nie waham się też nazwać tej książki podróżniczą, w końcu czytając ją, zwiedzimy wszystkie kontynenty. Myślę, że jest to pozycja dla ludzi ciekawych świata, otwartych na odmienność i neutralnych w stosunku do Szymona Hołowni. Uprzedzenia bądź uwielbienie potrafią wypaczyć postrzeganie każdej książki.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytania i pozdrawiam,
Franca

Powyższa recenzja bierze udział w wyzwaniach Odkrywamy białe plamy, Polacy nie gęsi, Nie tylko literatura piękna

24 komentarze:

  1. Nie jestem do końca przekonana co do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie lubiłam podróży last minute (ani filozofii last minute, bo te słowa dodane do różnych nazw niosą ze sobą pewne znaczenie), to i tutaj nie wiem, co sądzić. ;) Ale sam pomysł podziału na dwadzieścia cztery rozdziały odpowiadające godzinom jest ciekawy, kiedyś spotkałam się z nim u Murakamiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak, osoba Hołowni działa mi na nerwy i na pewno nie zajrzę do żadnej jego książki. Po prostu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy zna przynajmniej kilku pisarzy, których nie znosi i męczy się przy czytaniu ich książek. Ja mam tak z autorami powieści z gatunku new adult. Jeśli nie znosisz Hołowni, nie zdziwię się jeśli nie będziesz chciała męczyć się przy jego książkach. To zrozumiałe.

      Usuń
  4. Myślę, że nie będę czytała tej książki, nic mnie w niej nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  5. No coż nie jestem fanką książek podróżniczych , szczerze mówiąc to w ogóle ich nie lubię, ale czytałam jedną książkę Hołowni i lubie jego felietony w "Pani" więc chętnie sięgnę po inną jego książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki podróżnicze lubię, choć trzeba wiele, by mnie jakaś zaciekawiła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie akurat bardzo zaintrygowałaś swoją opinią. Zresztą lubię Szymona Hołownię, więc "tak" jego książkom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja byłam na spotkaniu z Hołownią, na którym mówił o tej książce i wydaje mi się ciekawa. Polecam inne książki Hołowni, to człowiek, który ma zdrowe podejście do katolicyzmu, świetnie się go słucha. To naprawdę mądry człowiek i jeżeli ktoś ma jakieś rozterki religijne, może go czytać. Polecam również książki o. Leona Knabita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno do nich sięgnę, dziękuję za rekomendację.

      Usuń
  9. Dobrze, że jest ładnie wydana i nie jest typową książką religijną :) Poza tym uwielbiam Hołownię, miałam okazję go spotkać, bo był w moim liceum, jest bardzo sympatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tę książkę na swojej półce i planowałam ją przeczytać w ubiegłym miesiącu, ale niestety mi to nie wyszło... :) O Kasisi słyszałam, sporo czytałam i oglądałam :) Tym, co najbardziej mnie urzekło był ogrom szczęścia i radości bijące od dzieci mieszkających w sierocińcu, które cieszą się z tego, że ktoś poświęca im swoją uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, aż miło śledzi się poczynania siostry Marioli i jej podopiecznych. Czasami odwiedzam stronę fundacji Kasisi tylko po to, żeby podnieść się na duchu i docenić to, co mam.

      Usuń
  11. Nie wiem. O książce słyszałam już dosyć dawno i nadal nie mogę się przekonać by zacząć ją czytać. Zachowania e mediach autora kilka razy mnie zirytowały (że tak powiem :p) i dość alergicznie reaguję na jego nazwisko. Może kiedyś się zdecyduję?

    OdpowiedzUsuń
  12. O, a ja dla odmiany lubie Szymona Hołownię i szanuję jego poglądy. Książke tę pewnie kiedys przeczytam, ale wolałabym zacząć od tych, które pisał z Marcinem Prokopem i "Monopol na zbawienie". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś zainteresowana moją recenzją ,,Monopolu na zbawienie" zapraszam tutaj http://strofki.blogspot.com/2013/10/zagraj-o-swoja-dusze.html. Przeczytałam tę książkę w zeszłym roku i całkiem miło wspominam sobie tę lekturę. Katolicyzm jest w niej potraktowany pół żartem, pół serio, ale prawdziwie.

      Usuń
  13. Nie przepadam za Hołownią i już samo jego nazwisko zniechęca mnie do książki, także myślę, że raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. cenię sobie poglądy Hołowni i sposób ich przedstawiania - na wieczorze autorskim wyrwał na mnie ogromne wrażenie, jednak w formie literackiej nie potrafi mnie już tak zafascynować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawa recenzja. Masz wspaniały styl. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam bodaj w kwietniu ubiegłego roku. Warto od czasu do czasu zajrzeć do książek tego typu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogłoby to być ciekawe. Szczególnie, że poczucie humoru autora dość lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od dłuższego czasu chcę coś przeczytać Hołowni, ale jakoś mi się nie składa. Jest interesująca postacią w tv, więc warto by było wiedzieć co pisze w swoich książkach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nic nie czytałam jeszcze tego autora, ale z pewnością nadrobię. Ciekawa jestem : >

    OdpowiedzUsuń

Hej, jeśli przeczytałeś tę recenzję i chociaż odrobinę Ci się spodobała, daj mi o tym znać. Gdy tylko widzę chociaż jeden nowy komentarz naprawdę wierzę, że warto pisać dalej, a uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Znasz to uczucie, prawda?