W życiu każdego szanującego się czytelnika nadchodzi czas, gdy ten musi zmierzyć z klasyką. Ale czym właściwie jest klasyka? Czy zaliczają się do niej jedynie dzieła Sofoklesa, Arystotelesa, Homera i innych klasyków(!) greckich? A może klasyka to dzieła stworzone przez ludzi, którzy w swojej dziedzinie osiągnęli doskonałość i do dziś stanowią niedościgniony wzór dla innych twórców (znana ze szkoły para Horacy-Kochanowski)? Poniekąd tak. Prawdziwe arcydzieła bronią się same nawet wtedy, gdy wyniki sprzedaży nie potwierdzają osiągniętego sukcesu. Ja, kilka dni temu postanowiłam zmierzyć się z romantycznym gigantem spod pióra francuskiego pisarza Wiktora Hugo. Drodzy czytelnicy, przed Wami ,,Katedra Marii Panny w Paryżu"!
Głównym bohaterem książki jest archidiakon Frollo, pobożny człowiek nauki uważany przez współczesnych za czarownika. Rodzice mężczyzny zginęli podczas zarazy, z której ocalał jedynie młodszy brat ówczesnego kleryka, Jan. Frollo postanawia zadbać o dziecko najlepiej jak tylko potrafi, otacza go należytą troską i miłością. Pewnego dnia kobiety znajdują w katedrze podrzutka. Dziecko jest niezwykle brzydkie. Bogobojne paryżanki uznają je za potomka diabła i postanawiają spalić na stosie. W ostatniej chwili nielubiany i wzbudzający postrach ksiądz postanawia je adoptować a po kilku latach umieszcza go w dzwonnicy katedry Notre Damme i tytułuje dzwonnikiem. Przez tę pracę chłopiec traci słuch. Jedyną osobą z którą korzystając z licznych umownych znaków może się porozumiewać jest Frollo. W książce pojawia się również Esmeralda, szesnastoletnia uliczna tancerka, która nieświadomie wzbudza namiętność w wielu mężczyznach choć sama jest do nieprzytomności zakochana w dalekim od świętości kapitanie Febusie. W niezwykły, choć jak najbardziej prawdopodobny sposób losy tych bohaterów przeplatają się tworząc jedną z najlepszych powieści jakie widział świat (biorę pełną odpowiedzialność za te słowa).
Jeśli miałabym podsumować tę powieść w jednym zdaniu, napiszę: oto książka, która wygrywa fabułą. Zdaję sobie sprawę, że drugi akapit niniejszej recenzji będący streszczeniem tej pozycji nawet w ułamku procenta nie oddaje magii tej książki. Możecie czytać ją jako romans, powieść historyczną, obyczajową, a nawet kryminał.
Hugo stworzył świat, który zapada w pamięć i inspiruje. Akcja książki nie rozwija się jednostajnie, momentami czytelnik aż drży z oczekiwania na następną stronę a czasami pojawia się chwila spokoju, która, jak to zwykle bywa, jest tylko ciszą przed burzą.
Żeby nie było tak cukierkowo (co absolutnie nie pasuje do tej książki, wierzcie mi, nie sądziłam, że jakakolwiek książka może skończyć się aż tak źle) wskażę jeden jej mankament. Mianowicie Hugo jest niezwykłym miłośnikiem architektury, szczególnie średniowiecznej. W powieści występują trzy wielostronicowe fragmenty, w których fabuła dosłownie zamiera i na pierwszy plan wysuwają się poglądy autora na współczesną mu architekturę oraz barbarzyństwo, którym nazywa niepotrzebne jego zdaniem a tragiczne w skutkach modyfikacje średniowiecznych budynków. Początkowo owe fragmenty wydały mi się całkiem interesujące lecz po kilkudziesięciu kolejnych stronach gdybania już nie mogłam doczekać się powrotu do głównego wątku książki, od którego doprawdy trudno jest się oderwać.
Na podstawie ,,Katedry Marii Panny..." powstał film animowany zatytułowany ,,Dzwonnik z Notre Damme". Gdy byłam dzieckiem, oglądałam go wielokrotnie i gdy tylko dowiedziałam się, że jest to ekranizacja, postanowiłam jak najszybciej przeczytać książkę, na postawie której powstała ta produkcja. Jak to zwykle ze mną bywa, od słów do czynów przeszłam kilkanaście lat później. Teraz już mogę przyznać, że film przejął od książki tylko główne wątki fabularne, sama akcja toczy się zupełnie inaczej. Ja nie zdecydowałbym się zekranizować tej książki jako filmu dla dzieci. Relacja Frollo-Esemralda jest zbyt skomplikowana i nie do przyjęcia dla przeciętnego, ,,nieuświadomionego" dziecka. Po prawej stronie zamieszczam fragment filmu, piosenkę śpiewaną przez sędziego. Powiem szczerze, nic tak dobrze nie oddaje ducha ,,Katedry Marii Panny w Paryżu" jak ta właśnie pieśń. Polecam.
Franca
Recenzja bierze udział w wyzwaniach Z półki 2013, Z literą w tle, Czytamy książki historyczne, Czytam książki wydane przed 1990 rokiem.