Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lipca 2013

Sparks i melodramat z nutką tajemnicy

Ostatnio miałam szansę się przekonać, że wieści szybko idą w świat. O moich czytelniczych zainteresowaniach wiedzą już chyba wszyscy (zwłaszcza wśród krewnych i znajomych oraz krewnych i znajomych moich krewnych i znajomych) i co i rusz pożyczają mi jakieś książki. Kilka dni temu zostałam obdarowana dwiema powieściami, które ze względu na tego samego autora postanowiłam zrecenzować w jednym poście.

Te książki to ,,Prawdziwy cud"  oraz ,,Dla ciebie wszystko", obie wyszły spod pióra Nicholasa Sparksa, jednego z najbardziej znanych ,,babskich" pisarzy naszych czasów. Jego książki charakteryzują się niezbyt porywającą fabułą oraz zaskakującym zakończeniem. Przez dwieście stron zazwyczaj nie dzieje się nic, a na sam koniec autor serwuje nam bombę, której wcześniej naprawdę nie daje się przewidzieć.

W ,,Dla ciebie wszystko" było podobnie. Książka opowiada historię Amandy i Dawsona, którzy za młodych lat byli parą, ale nie mogli być razem ze względu na swoje rodziny. Oboje pochodzą bowiem z zupełnie przeciwnych biegunów społecznych. Teraz, po latach spotykają się na pogrzebie ich wspólnego przyjaciela i próbują poradzić sobie z przeszłością. Cytując napis na okładce: ,,Dwoje ludzi, których życie naznaczyła tragedia. Czy potrafią wymazać przeszłość i odnaleźć dawną miłość?". Opis mnie nie zachwycił, ale zauroczył mnie zielonkawy, niezwykle nastrojowy kolor okładki (ci, którzy śledzą mój blog od dłuższego czasu wiedzą, że jestem typowym wzrokowcem) więc postanowiłam zacząć od tej właśnie książki i już po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałam ochotę zrezygnować.

      Przeszkodą niemalże nie do pokonania okazały się być sztuczne dialogi i to, co zauważyłam już na początku mojej ,,przygody" ze Sparksem. Pisarz nie umie wiarygodnie kreować czarnych charakterów. Nagromadzenie wulgaryzmów, które nijak nie pasują do reszty wypowiedzi,  pozorny luz, a tak naprawdę głupota postaci i... rozkładający się trup jelenia przy rozmyślającym przestępcy? Nie, wbrew pozorom zdecydowanie nie tworzy to atmosfery strachu. Za to zakończenie, znowu wszystko wywróciło się do góry nogami i na pierwszy plan wskoczyła postać, która wcześniej pojawiała się tylko w rozmowach oraz rozmyślaniach głównych bohaterów. Książka dla wytrwałych wielbicieli melodramatów i niespełnionych miłości.


,,Prawdziwy cud" zadziwił mnie nieco zaskakującą jak na tego autora fabułą. Dziennikarz śledczy z Nowego Jorku, Jeremy Marsh przyjeżdża do sennego, zapomnianego miasteczka Bone Creek by wyjaśnić tajemnicę niezwykłych świateł pojawiających się co jakiś czas  na opuszczonym cmentarzu. Znaczna część mieszkańców wierzy, że są to duchy nawiedzające okolicę w związku z klątwą rzuconą na to miasto przez niejaką Hattie. Wydawałoby się typowa dla jego pracy sprawa wydaje się Jeremiemu banalna do rozwiązania. Sprawę komplikuje jednak pojawienie się uroczej bibliotekarki, która również interesuje się sprawą świateł i zamierza pomóc Jeremiemu w wyjaśnieniu tej sprawy. Dlaczego komplikuje?Oczywiście, bohaterowie zakochują się w sobie, lecz żadne nie chce się do tego przyznać.


,,Prawdziwy cud" jest książką napisaną o wiele lepiej niż jego poprzedniczka. Jedynym co w niej razi to nachalne powtarzanie słowa ,,toteż". Nie wiem, czy jest to błąd autora, czy może tłumaczki, ale utrudnia to lekturę powieści, a zwłaszcza dialogów, które stają się przez tę skazę odrealnione i przesadnie grzeczne. Mimo to, książkę czyta się o wiele lepiej i szybciej niż ,,Dla ciebie wszystko" z tym, że znowu przez dwieście stron nie dzieje się właściwie nic. Autor ukrył to całkiem zgrabnie zarysowanymi bohaterami (zwłaszcza zapadającą w pamięć postacią burmistrza), ale po pewnym czasie nie możemy doczekać się jakiegoś zwrotu akcji. Sparks wydaje się prowadzić główny wątek tylko po to, by nagle wyciągnąć jakiś epizod, o którym czytelnik zdążył już zapomnieć i niespodziewanie uczynić go kanwą książki. W tym wypadku w miarę zaskakująca końcówka wyjaśnia tytuł książki, który z duchami niewiele ma wspólnego.

W twórczości Nicholasa Sparksa trudno szukać arcydzieł, które na stałe wejdą do kanonu literatury światowej. To pisarz specjalizujący się w lekkich powieściach z niespodziewanym, zazwyczaj tragicznym zakończeniem, które wymaga od bohaterów ułożenia swojego życia na nowo. Tego typu literatura ma swoje plusy i minusy, ja nie jestem jej fanką, ale polecam książki, które dzisiaj zrecenzowałam osobą, które potrzebują wytchnienia po ciężkim dniu/tygodniu lub nie najłatwiejszej lekturze. W tego typu momentach Sparks jest niezastąpiony.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

piątek, 3 maja 2013

XXI-wieczny król romansu


Na początek chciałabym Was z całego serca przeprosić za to, że piszę o tej książce z perspektywy czasu i w bardzo oszczędny sposób. Niestety, zbliżająca się wielkimi krokami matura chwilowo uniemożliwiła mi czytanie książek innych niż podręczniki, czy wszelkiego rodzaju repetytoria. Mam nadzieję, że mimo to, poniższa recenzja chociaż odrobinę Was zaciekawi. A tymczasem, zgodnie z prośbą Gosiarelli - Nicholas Sparks!

***

Długo nie mogłam przekonać się do tego autora. W gimnazjum wszystkie dziewczyny z mojej klasy czytały Sparksa i wymieniały się jego książkami, a po seansie ,,Szkoły uczuć" napisały list do jednej za stacji telewizynych z prośbą, a właściwie rozkazem powtórzenia emisji filmu. Ja, jak zwykle, postanowiłam zrobić światu na przekór i nie tknęłam żadnej jego książki przez naprawdę długi czas. W końcu jednak, po wielu namowach uległam i sięgnęłam po kilka książek tego autora, ,,Pamiętnik", o którym chcę Wam napisać był bodajże czwarty z kolei. Dostałam tę książkę w prezencie gdy uczęszczałam do  pierwszej klasy liceum i z umiarkowanym entuzjazmem zabrałam się do jej lektury.

Dlaczego z umiarkowanym? Niestety, danym mi było dostać tę książkę z ,,filmową" i bardzo kiczowatą okładką z Rachel McAdams i Ryanem Goslingiem. Nie przepadam za okładkami inspirowanymi ekranizacją książek i zwykle szukam wcześniejszych wydań z mniej nastawioną na zysk oprawą.

Nawiasem mówiąc, już ładnych parę razy zastanawiałam się, ile stron liczyłyby książki Sparksa, gdyby wydano je małą, standardową czcionką. Obecna przywodzi mi na myśl książki dla dzieci.

Słówko o fabule. Książka opowiada historię Noaha i Allie, zakochanych, którzy z różnych względów musieli rozstać się na niemal czternaście lat. W końcu parze udało się pokonać wszystkie przeciwności losu i wziąć ślub. Niestety, to życie jak z bajki było tylko przysłowiową ciszą przed burzą.

Cóż można napisać o tej książce i jej autorze? Umówmy się, Sparks nie jest i nigdy nie będzie literackim geniuszem. Ja ze swojej strony już dawno temu ochrzciłam go czołowym autorem ,,książek odstresowujących".
Nie zawsze przecież mamy ochotę na prozę Sienkiewicza, liryki Puszkina, czy kryminały Roberta Ludluma. Wtedy z pomocą przychodzi nam Nicholas Sparks ze swoimi naiwnymi historiami, dziecięcymi metaforami i raczej lekkim piórem. W tej roli pisarz sprawdza się doskonale.

Nie mogę ani polecić, ani odradzić Wam tej książki. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to lektura ponadczasowa, ale wiem, że choćby dla poprawy humoru sięgnę po następne książki tego autora. To chyba jakiś urok.

To wszytko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca