Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katherine Boo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katherine Boo. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 listopada 2014

,,Zamknijcie jej usta (...), muchy włażą"* [Katherine Boo ,,Zawsze piękne"]

,,Na Zachodzie i wśród części elit indyjskich słowo ,,korupcja" wywoływało jednoznacznie negatywne skojarzenia, ponieważ zjawisko to było postrzegane jako przeszkoda na drodze rozwoju i postępu. Jednak w przeżartym przez korupcję państwie właśnie łapówkarstwo i krętactwo stanowiły jedną z niewielu prawdziwych szans dla biednych" 
Indie dopiero od niedawna zaczęły kojarzyć się raczej z biedą, niż z Bollywood i mistycznymi aśramami. Okazało się, że podobno barwny, podobno uduchowiony kraj ma więcej problemów, niż można sobie wyobrazić. Tym samym zaczął on interesować reporterów, dla których ubóstwo i nierówność społeczna to idealne tematy do stworzenia wielkiego reportażu. W 2007 roku do podobnego wniosku doszła Katherine Boo, amerykańska dziennikarka, laureatka Pulitzera w kategorii ,,służba publiczna". Śmiem twierdzić, że jej motywacja była bardziej szlachetna, wskazuje na to jej zaangażowanie w sprawę i doświadczenie zawodowe. Swoją wizję Indii, Boo zaprezentowała w wydanej w Polsce w 2013 roku książce o zaskakującym tytule ,,Zawsze piękne". Co w Indiach jest tak pięknego?

Katherine Boo,
,,Zawsze piękne",
wydawnictwo Znak,
stron 348.
Odpowiedź brzmi: włoskie kafelki. Najpiękniejsze w Indiach są włoskie kafelki. Trochę wyolbrzymiam, ponieważ przedmiotem działań Boo nie jest cały kraj, a najbiedniejsza dzielnica Bombaju - zachwycająca egzotyczną nazwą Annawadi. Reporterka spędziła w niej trzy lata, wtapiając się w rzeczywistość żebraków, śmieciarzy i kobiet, które starają się znaleźć sobie miejsce w prężnie rozwijającym się państwie, które o nich nie dba. Dziennikarka przyznaje, że przez pierwsze miesiące była lokalną atrakcją: biała kobieta, Amerykanka (!) przybywa do jednej z dzielnic biedy, by wypytywać jej mieszkańców o ich życie. Trudno jest zbierać materiał w takich okolicznościach. O tym Boo pisze w kilkunastostronicowej części ,,Od autorki". Poza tym rozdziałem autorka w książce nie istnieje, nie poznajemy jej sądów, ani przeżyć, przez co gdyby obedrzeć tę pozycję z okładki, wspomnianej części oraz podziękowań, można by czytać ją jako solidnie osadzoną w indyjskiej rzeczywistości powieść. Ten zabieg sprawia, że pomimo dużego ładunku emocjonalnego, ,,Zawsze piękne" są idealną pozycją dla osób, które chciałaby zaznajomić się z gatunkiem jakim jest reportaż. 

Ma to też swoje złe strony. Beletryzacja reportażu automatycznie obniża jego wartość faktograficzną, głównie poprzez ,,wpychanie" w usta bohaterów słów, których oni nigdy nie wypowiedzieli. Boo sama przyznaje, że pomimo tego, że nagrała większość swoich rozmów z mieszkańcami Annawadi, parafrazowała ich wypowiedzi, by uniknąć powtórzeń oraz by ,,pomóc im dokładniej oddać ich myśli". Nie ma sensu oskarżać dziennikarki o nieuczciwość skoro o tym wspomniała, ale każdy potencjalny czytelnik jej książki musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy odpowiada mu taka forma reportażu.

Większość bohaterów ,,Zawsze pięknych" jest dobrze scharakteryzowana, ale nie jest trudno zauważyć, że są oni, po pierwsze - oczywiście sobą, po drugie - typami ludzi, których najłatwiej spotkać w Indiach. Ich problemy i biografia są charakterystyczne dla mas biedaków zamieszkujących slumsy, co Boo podkreśla przeplatając opisy ich problemów z fragmentami wyrażającymi uniwersalne prawdy, takimi jak ten, który zamieściłam u góry tej recenzji.

,,Zawsze piękne" to książka wstrząsająca i odwołująca się do empatii i poczucia sprawiedliwości odbiorcy. Mam wobec niej tylko jeden zarzut - jest ona zbyt dosłowna. Boo zarzuca czytelnika kolejnymi okropieństwami w taki sposób, jakby nie potrafił on samodzielnie myśleć i należałby mu nachalnie podsuwać pod nos kolejne odrażające obrazki. Jest to dość irytujące, ale nie na tyle, by móc uznać to za wadę dewaluującą całą pracę Boo.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

*Boo Katherine, Zawsze piękne, Kraków 2013, s. 168.
*Boo Katherine, Zawsze piękne, Kraków 2013, s. 59-60.