Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

Ameryka na nowo odkryta [Charles Dickens ,,Notatki z podróży do Ameryki"]

W XIX wieku sytuacja polityczna Stanów Zjednoczonych była już w miarę ustabilizowana i rozległe połacie tego kraju zaczęły stanowić cel podróży wielu ludzi pochodzących ze Starego Świata. Szczególne zainteresowanie kraj ten budził wśród Brytyjczyków, dla których wciąż pozostawał ,,zbuntowanym bratem", nawet jeśli nie do końca się do tego przyznawali. Najprościej było poznać Amerykę poprzez podróż do niej, to oczywiste. Z tego założenia co tysiące jego rodaków wyszedł i Charles Dickens, który pierwszy raz postawił stopę na tym kontynencie w 1842 roku. Efektem jego podróży są ,,Notatki z podróży po Ameryce" wydane kilka miesięcy po powrocie pisarza do Anglii.

Charles Dickens,
Notatki z podróży do Ameryki,
Państwowy Instytut Wydawniczy,
Warszawa 1978,
stron 330.
Dzieło Dickensa łączy w sobie elementy pamiętnika i reportażu. Tekst podzielony jest na osiemnaście rozdziałów, każdy dotyczy osiągania przez Charles'a i Kate Dickensów kolejnych celów podróży. Wyjątkiem są dwa ostatnie rozdziały, z których pierwszy w całości poświęcony jest problemowi niewolnictwa, a drugi zawiera wnioski końcowe. Pisarz słusznie przewidywał, że jego ,,Notatki..." wzbudzą w Ameryce niemały skandal i zachowawczo wyjaśnił wszystkie kwestie, które mogły stać się jego zaczątkiem. Oczywiście, Dickens nie płaszczy się przed swoimi amerykańskimi czytelnikami, a jedynie podsumowuje krótko swoją podróż, opisując przy tym wady i zalety narodu amerykańskiego. Moim zdaniem żadne tłumaczenia nie były potrzebne. Pisarz przez cały czas stara się zachować obiektywizm: pisze zarówno o tym, co godne jest pochwały, jak i o tym, nad czym Amerykanie powinni jeszcze popracować. Problemem byłoby, gdyby świadomie ,,przechylał się" na jedną ze stron.

,,Notatki z podróży po Ameryce" są widocznie, choć najprawdopodobniej nieświadomie, podzielone, na dwie części. Pierwsza z nich opisuje to, co Dickensa najbardziej interesowało podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych: zakłady dla obłąkanych, więzienia i szpitale. Nieproporcjonalnie dużo miejsca pisarz poświęcił historii Laury Bridgman, głuchoniemej dziewczynki, która w jednym z ośrodków została nauczona komunikowania się ze światem zewnętrznym za pomocą alfabetu palcowego. Dickens zwraca się do chorych i więźniów z galanterią godną angielskiego dżentelmena, którym niewątpliwie był, dyskutuje z nimi i żywo przejmuje się ich losem. Wiele zakładów stawia swoim rodakom za wzór, czego nie możne powiedzieć o więzieniach. W drugiej części swojego tekstu pisarz-podróżnik skupia się głównie na opisie przyrody odwiedzanego kraju oraz jego mieszkańców. Co zaskakujące, natura Stanów Zjednoczonych nie robi na Dickensie dobrego wrażenia, czasami wręcz go przygnębia. O samych Amerykanach ma raczej dobre zdanie, często wspomina o ich zaradności i życzliwości, ale nie waha się wspomnieć o ich licznych przywarach, z których za najważniejszą uważa plucie tytoniem w miejscach publicznych. Oczywiście nie jest tak, że w pierwszej części pisarz pisze jedynie o sprawach społecznych, a w drugiej tylko o swoich wrażeniach dotyczących zastanej kultury, jednak wspomniany podział jest dość wyraźny, choć uważam, że raczej niezamierzony.

Od ostatniej podróży Dickensa do Ameryki minęły sto siedemdziesiąt dwa lata - warto sprawdzić, jak tak potężny kraj jak Stany Zjednoczone prezentował się blisko dwieście lat temu. Przyznam się, że ja byłam zaskoczona tym, co Dickens pisał o Ameryce, ponieważ jego relacja wskazuje na to, że w ciągu tych lat Amerykanie przeszli niezwykłą przemianę z dość gnuśnego, choć i życzliwego narodu do obrońców świata z raczej luźnym podejściem do życia. ,,Notatki z podróży do Ameryki" to rewelacyjny reprezentant XIX-wiecznej literatury podróżniczej. Szczegółowość opisu oraz poczucie humoru i ironia, z którą Dickens przytacza swoje przeżycia oraz przemyślenia sprawiają, że jest to lektura, na której nikt nie powinien się zawieść. Ja zaliczam ją do swojej listy ,,absolutnie ulubionych książek, o których długo nie zapomnę".

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

wtorek, 24 grudnia 2013

Ebenezer Scrooge życzy wesołych świąt!

Ebenezer Scrooge to stary, chciwy i niezwykle skąpy człowiek interesu. Święta Bożego Narodzenia to dla niego brednie, podobnie jak wszystko to, co nie przynosi mu zysku. Świąt nie znosi chociażby dlatego, że jest zmuszony dać swojemu kanceliście w tym dniu dzień wolny, co nierozłącznie wiąże się z utratą kilkudziesięciu szylingów dziennego zysku. Scrooge jest więc na najlepszej drodze do zatracenia, które stało się udziałem jego zmarłego przed siedmioma laty wspólnikowi. Jakub Marley był taki jak jego przyjaciel, więc po śmierci zmuszony jest odrobić swoją pokutę, przed którą pragnie przestrzec Scrooge'a. Już jako zjawia Marley odwiedza więc swojego przyjaciela posyłając do niego trzy duchy: Wigilijnej Przeszłości, Tegorocznej Wigilii i Przyszłych Wigilii. Duchy zabierają Scrooge'a w podróż w czasie, dzięki której chciwiec pragnie zmienić swoje postępowanie. Jak to zwykle bywa w święta, cała historia kończy się dobrze, a naszemu bohaterowi udaje się w końcu zrozumieć, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

To wszystko, co chciałabym napisać o tej książce bowiem jest ona jedną z tych, które stworzyły moje dzieciństwo i podejście do świąt oraz w ogóle do życia. Nigdy nie potrafiłam być wobec takich książek obiektywna, więc tym razem daruję sobie przyjemność płynącą z recenzowania.

 Chciałabym Wam życzyć, abyście wyciągając morał płynący z ,,Opowieści wigilijnej" poczuli magię świąt Bożego Narodzenia płynącą z dobra,
którym możemy w tych niezwykłych dniach obdarzyć bliskich (i nie tylko bliskich).
Spokojnej wieczerzy przy smacznych potrawach i dźwiękach najpiękniejszych polskich kolęd
życzy Wam
Franca

Słowem: Wesołych Świąt!