Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Janicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Janicki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 grudnia 2014

Żmija na Wawelu [Kamil Janicki ,,Damy złotego wieku"]

Bohaterki Kamila Janickiego, postacie autentyczne, to kobiety, które zdecydowanie wyróżniały się wśród niewieściego rodu swoich czasów. Oczywiście, nie zawsze pozytywnie. O ile ,,Pierwsze damy II Rzeczpospolitej" stanowiły pewien wzór do naśladowania, to ,,Upadłe damy II Rzeczpospolitej" z pewnością nie. Najbardziej niejednoznaczne w ocenie są bohaterki trzeciej książki Janickiego a zarazem ósmej części serii ,,Prawdziwe historie" - ,,Dam złotego wieku".

Kamil Janicki,
,,Damy złotego wieku,
wydawnictwo Znak,
stron 493.
Tytułowe damy to Bona Sforza, Elżbieta Habsburżanka, Barbara Radziwiłłówna i Anna Jagiellonka Najważniejsza jest Bona, która jest wiodącą postacią dwóch rozdziałów, oraz co najmniej ważną wszystkich pozostałych. Jej wybór na najistotniejszą postać tej książki nie jest przypadkowy - Bona miała wyczucie polityczne, była sprytna i przebiegła, gdyby napotkała w Polsce na nieco bardziej przychylne ,,białogłowim rządom" otoczenie, mogłaby przejść do historii jako władczyni równie utalentowana co Izabela Kastylijska czy Elżbieta Tudor. Z dwóch jej znienawidzonych synowych, Habsburżanki i Radziwiłłówny, Janicki upodobał sobie tę drugą, bardziej wyrazistą. Potulna Elżbieta nawet na kartach tej książki nie została obdarzona jakimkolwiek temperamentem. Dziwi nieco kreacja Barbary Radziwiłłówny, szczwanej jak cały jej ród. Jej postać została w tej książce niemalże wyidealizowana; winą za wszelkie przypisywane jej przywary autor obwinia Mikołaja Czarnego, któremu rzeczywiście przez całe życie daleko było od świętości, zresztą najprawdopodobniej tak jak jego kuzynce. Anna Jagiellonka, od dziecka uważana za niewartą zainteresowania, dopiero pod koniec życia dała wyraz swojemu silnemu charakterowi i determinacji. To dzięki niej w Polsce władzę przejęła dynastia Wazów - potomkowie Jagiellonów.

W przeciwieństwie do pozostałych części wspomnianej serii, w ,,Damach złotego wieku" nie zastosowano podziału jeden rozdział-jedna postać. Ich nazwy na to wskazują, ale ich tytuły są jedynie koniecznym zabiegiem porządkującym spis treści. Losy tytułowych dam są tak ze sobą splątane, że rozdzielenie ich, nawet blisko pięćset lat po śmierci wszystkich heroin, byłoby niepoważne i przede wszystkim niepotrzebne.

Z lektury wynika, że Janickiemu najbardziej zależało na ukazaniu portretu psychologicznego swoich bohaterek. Nie dałoby się ich stworzyć, nie opierając się na faktach historycznych i źródłach z epoki, których w tej książce nie brakuje, jednak zabawa w odtwarzanie charakteru osoby, z którą nie miało się do czynienia, zawsze nosi znamiona wybitnie niehistorycznego gdybania. Janicki sam przyznaje, że ,,Damy złotego wieku'' nie są książką naukową. Nietrudno to zauważyć i bez wzmianki Janickiego, ale pisarz sam najlepiej wyjaśnił, jaki miał pomysł na swój najnowszy tekst:
,, ,,Damy złotego wieku" to książka przygotowana na podstawie literatury i źródeł historycznych, nie jest to jednak praca naukowa. Oceny zachowań i charakteru bohaterów, a także fabularyzowane sceny wzbogacające poszczególne rozdziały stanowią wizję autora - jedną z możliwych, ale na pewno nie jedyną. Zarazem ,,Damy złotego wieku" nie są w żadnym razie powieścią. Wszystkie wypowiedzi i cytaty wyszczególnione w książce w cudzysłowach pochodzą ze źródeł historycznych...*"
Pomimo tego, że publikacja ta nie jest powieścią, tak właśnie się ją czyta. Głównym tego powodem są liczne fabularyzowane wstawki oraz styl autora. Janicki lubi fantazjować na temat swoich bohaterek, ale nie waha się pochwalić swoim warsztatem profesjonalnego historyka, polemizując z przywołanymi kolegami po fachu. Czasami też ujawnia się i przenosi akcję (książka jest na tyle zbeletryzowana, że nie waham się użyć tego słowa) do współczesności, opowiadając o tym, jak obecnie wygląda grobowiec Bony czy jak dojechać do Neapolu. Nie jest to zbyt udany zabieg - niepotrzebnie odrywa czytelnika od zgłębiania się w staropolską rzeczywistość. Za tym, że ,,Damy złotego wieku" nie są książką stricte naukową świadczy również to, że brak w niej przypisów. Na szczęście tę wadę nadrabia rozbudowana bibliografia zawierająca aż dwieście dwanaście pozycji.

,,Damy złotego wieku" to książka o najsłynniejszych kobietach będącej u szczytu potęgi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Kamil Janicki, oprócz wizerunku Boby Sforzy, Elżbiety Habsburżanki, Barbary Radziwiłłówny i Anny Jagiellonki, nakreśla też obraz kraju, który właśnie przeżywa lata swojej świetności jednocześnie tworząc podwaliny pod swój przyszły upadek. Pięknie wydana, ozdobiona licznymi ilustracjami książka jest lekcją historii, którą, jak to miała w zwyczaju, podporządkowała sobie władcza pani spod znaku pożerającego dziecko smoka. Zachęcam do lektury.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca
*Janicki Kamil, ,,Damy złotego wieku", Kraków 2014, s. 471. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Znak Horyzont. 

środa, 16 kwietnia 2014

Upadłe damy międzywojnia

Okres dwudziestolecia międzywojennego powszechnie uważany jest za czas rozkwitu kultury rozumianej zarówno jako synonim wszelakiej sztuki jak i moralny poziom społeczeństwa. Niby wszystko się zgadza. W latach 1918-1939 na polskiej scenie literackiej objawiło się kilku geniuszy, o których teraz uczymy się w szkołach, a na ulicach słychać było wszędobylskie ,,dzień dobry, szanowny panie" zamiast uczniowskiego ,,bry". Jednak prawda nie rysowała się tak różowo, co w swoich książkach postanowił udowodnić Kamil Janicki.

Upadłe damy II Rzeczpospolitej to fabularyzowany dokument opisujące najpoważniejsze zbrodnie popełnione przez najważniejsze persony ówczesnej klasy wyższej, jeśli nie najwyższej. Publikacja ta składa się z prologu opisującego głośną sprawę Rity Gorgonowej oraz siedmiu rozdziałów, z których każdy dotyczy jednej zagadki kryminalnej. Konstrukcja rozdziałów nie jest jednolita. W części z nich zbrodniarkę poznajemy już na samym początku i przez kolejnych kilkadziesiąt stron śledzimy jej proces. W innych najpierw zapoznajemy się z przestępstwem, poznajemy jego okoliczności, kilka podejrzanych, aż w końcu poznajemy JĄ - poszukiwaną kryminalistkę. 

Czytając o upadłych damach mamy wrażenie, że zapoznajemy się z przyzwoitym kryminałem, a nie opracowaniem historycznym. Dużą zasługę ma w tym dynamiczny język autora, który kolejne fakty, nierzadko poparte materiałem źródłowym, przytacza niczym zwyczajne ciekawostki. Nie licząc opisu spraw kryminalnych, w książce Janickiego czytelnik zapoznaje się z brutalną obyczajowością epoki. Chwilami bardziej niż morderstwa, oburzające było postępowanie gawiedzi, dla której ważniejsze niż dobro ofiar i ich bliskich było ujrzenie ciała, które tydzień przeleżało w ludzkich fekaliach. W procesach oskarżonych istotne było pochodzenie oskarżonych, a dowody w przypadku obcowania z przedstawicielami ówczesnej arystokracji traktowane były niczym poszlaki. Powszechnym sposobem unikania kar było przekupywanie lekarzy sądowych, którzy orzekali, że oskarżona nie może zostać ukarana ponieważ jest chora psychicznie, jednak nie na tyle, by miała się poddać leczeniu. 

Teraz muszę dać wyraz mojej czepliwości. Tytuł tej książki to Upadłe damy II Rzeczpospolitej. Rzeczpospolita to w sensie językoznawczym zrost rzeczownika z przymiotnikiem. W większości tego typu zrostów oba jego człony przyjmują swoje końcówki fleksyjnie - odmieniają się. W przypadku Rzecz(y)pospolitej możliwe są dwa wzorce odmiany: Rzeczpospolitej i Rzeczypospolitej, z tym że do normy wzorcowej należy ta druga forma. Moim zdaniem w książkach, nie licząc sytuacji, w których autor posługuje się stylizacją językową, powinno używać się właśnie normy wzorcowej. Jeśli wydawcy tego tytułu mają inne zdanie to powinni się go trzymać, tymczasem w tekście znalazłam przypadek, w którym omawiane słowo odmienione jest w innej formie niż w tytule. Wiem, czepiam się, ale bardzo mnie drażnią tego typu błędy.

Polecam tę książkę miłośnikom nietypowych spraw kryminalnych oraz wielbicielom wszystkiego tego, co ma jakikolwiek związek z dwudziestoleciem międzywojennym. Janicki jakby niechcący naszkicował dość wyraźny obraz epoki, w której ambitna pani Parylewicznowa doprowadziła uprawianie kumoterstwa do rangi sztuki, poznańska panienka szantażowała listami męską połowę miasta, a niepozorna pani domu z wielką wprawą prowadziła dom publiczny dla pedofilów. Zachęcam do lektury. 

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca