wtorek, 2 września 2014

Podsumowanie sierpnia

Pod względem blogowo-czytelniczym sierpień był w moim przypadku bardzo dziwnym miesiącem. W ciągu ostatniego miesiąca opublikowałam na Strofkach osiem postów, wśród których znalazły się:

Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że wszystkie te książki, oprócz ostatniej, przeczytałam w lipcu, a te przeczytane w sierpniu dopiero czekają na swoją recenzję. Nie licząc ,,Księgi relikwii", lista przeczytanych przeze mnie w ostatnim miesiącu książek prezentuje się tak:

Alice Munro ,,Księżyce Jowisza",
Jo Nesbo ,,Czerwone gardło",
Ryszard Kapuściński ,,Rwący nurt historii".

Mizernie, prawda? Cztery przeczytane książki to naprawdę marny wynik. I nie chodzi mi  o prowadzenie jakichś wydumanych statystyk, ale o ambicje mola książkowego z krwi i kości. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki swojemu sierpniowemu roztrzepaniu, we wrześniu będę miała okazję przeczytać jeszcze więcej, z pewnością fenomenalnych, książek niż planowałam. Super! 
Uwielbiam sytuację, gdy na półce mam tak dużo świetnych książek, że nie wiem, którą mam przeczytać jako pierwszą. Chyba będę musiała zrobić wyliczankę :)

Tymczasem trzymajmy kciuki, by tegoroczna jesień, notabene moja ulubiona pora roku, wyglądała... 
tak,
                                   
a nie tak.
To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca 

27 komentarzy:

  1. Nie jest źle, pamiętaj, że zawsze to lepiej od większości Polaków, ale życzę Ci i sobie, by przyszła do nas złota polska jesień, a nie taka plucha :)

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również sobie, i oczywiście Tobie, tego życzę :)

      Usuń
  2. Też bym wolała nr 1, ale jeśli będzie cały czas deszcz, jak na rysunku nr 2, to przynajmniej będzie wymówka, żeby sobie w ciepełku z herbatą poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszcz preferuję latem, gdy wszyscy próbują wyganiać mnie z domu. Jesienią, gdy jest piękna pogoda, sama uciekam na powietrze z ciepłym swetrem, książką i oczywiście niezastąpioną herbatą :)

      Usuń
  3. Uwielbiam kolorową jesień, mam nadzieję, że jednak do nas zawita, a nie taka plucha jaka jest teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jestem za jesienią numer 1 i gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej no, mam taki sam wynik, więc poczułam się źle po takich ostrych słowach :D mimo wszystko gratuluję i trzymam kciuki za polską złotą jesień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Statystyki nie są ważne, przygotowuję te podsumowania, by skarcić się za swoje lenistwo. Gdy porównuję swoje plany z początku danych miesięcy i ich podsumowania to... ech, jestem zmuszana regularnie składać samokrytykę :)

      Usuń
  6. Wynik nie jest taki zły, czasami tak jest, że z różnych przyczyn nie możemy zrealizować postawionego sobie celu. Myślę, że w nadchodzącej jesieni się poprawisz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też przeczytałam w sierpniu 5 książek i wcale nie uważam tego za wynik marny. Moje lektury były porywające i wymagające (w większości) przez co sierpień uważam za bardzo udany miesiąc. Nie liczy się ilość, ale jakość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Ja jednak przeczytałam pięć książek, których lektura, przy tak dużej ilości czasu wolnego, powinna zająć mi maksymalnie dwa tygodnie. Tym wpisem po prostu sama sobie grożę palcem :)

      Usuń
    2. Tfu, tfu, w sierpniu przeczytałam zaledwie cztery książki. ,,Zamczyska w Otranto" przecież nie dokończyłam...

      Usuń
  8. Ja też uwielbiam, gdy na półce mam dużo świetnych książek, że aż nie wiem, za którą najpierw się zabrać.
    Co do jesieni, nie lubię tej pory roku, bo strasznie działa na mnie depresyjnie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcale nie taki złu ten Twój wynik :)
    Próbuje namówić chociaż kilka osób do przystąpienia do wyzwania - Czytamy klasyków. Może się przyłączysz? http://monweg.blog.onet.pl/2014/09/02/moje-autorskie-wyzwanie/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ważna ilość :) Ważne by czerpać radość z czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesień sprzyja czytaniu, więc statystyki pewnie się poprawią , nie przejmuj się ;) Trzymam kciuki za piękną, kolorową polską jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też trzymam kciuki za piękną, złotą jesień! :)
    Nie przejmuj się wynikami, czasami są rzeczy ważniejsze. Ja też zalegam z recenzjami z sierpnia. Dzisiaj napisałam 4 i jeszcze jest trochę przede mną! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W takim razie życzę owocnego września i nadrobienia książkowych zaległości :) Masz z czego wybierać :) Dla mnie jesień jest przystępną porą roku jedynie w pierwszej odsłonie i po cichu liczę, że właśnie taką będzie w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez obaw, ja czasem opisuję książki, które czytałam trzy lata temu, a te, które ukończyłam w zeszłym tygodniu, nigdy nie otrzymują własnego wpisu, tak to już bywa. ;)
    Być może będę w mniejszości, ale wiesz, lubię zarówno jesień nr 1, jak i jesień nr 2. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieraz bywa i tak, ważne, żeby się nie załamywać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomóc Ci? Ene, due, rabe... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, spokojnie, nie zawsze da się przeczytać więcej. Ja też wolę polską złotą jesień, ale kiedy leje... zaszywam się z kocykiem, książką i herbatą i nikt nie jest mnie w stanie od tego oderwać. Pogoda bywa czasem doskonałym alibi :D.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na ładną jesień jeszcze mamy czas, ale rzeczywiście marzy mi się kolorowy park i zbieranie kasztanów :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Też odczuwam często niedosyt... Tyle książek chciałabym przeczytać, a czasu tak mało.
    I ja liczę na piękną, złotą jesień:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy patrzę na to zdjęcie, myślę, że ta ściana za książkami musi być bardzo mocna - inaczej by chyba nie podtrzymała tego ciężaru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no właśnie boję się, że kiedyś moja półka się zbuntuje i zapłacę za to zarówno ja, jak i moje książki :)

      Usuń

Hej, jeśli przeczytałeś tę recenzję i chociaż odrobinę Ci się spodobała, daj mi o tym znać. Gdy tylko widzę chociaż jeden nowy komentarz naprawdę wierzę, że warto pisać dalej, a uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Znasz to uczucie, prawda?