
Od razu zaznaczę, że ,,Hałas.." nie jest kryminałem. Nawet jeśli w założeniu autora miał nim być (w co szczerze wątpię) to nie wyszło mu. Obok głównego planu narracyjnego (historia Antonia) istnieje drugi, który rozgrywa się w latach 70. XX wieku, gdy Kolumbia pogrążona była w niewyobrażalnym kryzysie. W tym czasie do tego kraju przybyło z USA mnóstwo ochotników gotowych nieść pomoc Kolumbijczykom w ramach Korpusu Pokoju, który koniec końców stał się zarzewiem rodzącego się właśnie narkobiznesu. Vasquez mnóstwo miejsca poświęca opisom środowiska, w którym poruszają się bohaterowie jego książki. Myślę, że z tej powieści możemy całkiem sporo dowiedzieć się o ojczyźnie jej autora.
Pomysł na książkę był niezły. Wykonanie niby też skoro powieść zdobyła Premio Alfaguara de Novela, jedną z najbardziej prestiżowych hiszpańskich nagród literackich. Niestety, mnie po lekturze tej książki został... niesmak? Nie, bez przesady. Ale nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś nieco bardziej interesującego i dojrzałego. Główny bohater jest na wskroś irytujący, sam nie wie, czego chce i o co mu chodzi. Mam wrażenie, że autor chciał komuś coś tą książką udowodnić i za bardzo się starał. A wszyscy dobrze wiemy, że gdy chcemy czegoś za bardzo to...
To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca
Recenzja bierze udział w wyzwaniu ,,Literacka Ameryka Południowa".
hmm a ile stron ma książka? Jakbym miała przeczytać to tylko ze względu na kawałek historii Kolumbii, bo interesują mnie kraje Ameryki Łacińskiej :) Ale w sumie lepiej podjąć się w tym celu książki typowo historycznej, skoro fabuła tej lektury jest średnia :)
OdpowiedzUsuńKsiążka ma dokładnie 232 strony. Jeśli interesuje Cię historia najnowsza tego regionu to myślę, że ,,Hałas..." Ci się spodoba:)
UsuńCzytałam jakiś czas temu i miło wspominam, ale ja uwielbiam ten ich klimat. Nie wydaje mi się, że książka miała być kryminałem, zdecydowanie nie o to w niej chodziło :)
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę:). O kryminale wspomniałam ponieważ z mojego opisu fabuły wychodzi na to, że głównym wątkiem książki jest znalezienie mordercy Laverdego, a przecież tak nie jest. Nie chciałam też zdradzać istotnych spojlerów gdyż wielu czytelnikom popsułoby to zabawę (mnie zawsze psuje). :-)
UsuńTo nie jest mój ulubiony gatunek, więc jeśli budzi u Ciebie nie smak, u mnie będzie jeszcze gorzej. Nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńDodałam bloga do obserwowanych. Zapraszam również do mojej Wielkiej Biblioteki Ossus. Odnośnik znajduje się w moim blogowym profilu.
Pozdrawiam.
Lubię takie klimaty ;) Mam nadzieję, że książka już niedługo znajdzie się na mojej półce. Pozdrawiam, Livresland :*
OdpowiedzUsuńJa mimo wszystko czuję się zachęcona i jeśli tylko będę miała okazje przeczytać tę książkę, to na pewno to zrobię:)
OdpowiedzUsuńPowodzenia! Czekam na recenzję:)
UsuńE, po wstępie myślałam, że to coś ciekawszego. ;)
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że napisałam o tej książce zdecydowanie mniej pozytywną recenzję niż chciałam:)
Usuń"Wykonanie niby też skoro powieść zdobyła Premio Alfaguara de Novela, jedną z najbardziej prestiżowych hiszpańskich nagród literackich" - Nagrody nie zawsze świadczą o wartości stylistycznej tekstu, a już na pewno nie są wyznacznikiem tego, czy i jak bardzo spodoba nam się dana pozycja. ;)
OdpowiedzUsuńŚwięta prawda. Wydaje mi się jednak, że nagród nie powinno przyznawać się za nic więc miałam prawo spodziewać się ciekawej lektury:)
UsuńSama nie wiem. Jakoś nie czuję się przekonana do tej książki. Nie będę jej na siłę szukać.
OdpowiedzUsuńHmm, nie brzmi jakoś super zachęcająco, a mam w planach tyle wspaniałych ksiażek, że tą mogę sobie raczej odpuścić ;)
OdpowiedzUsuńMam ochotę na tę książkę :) poza tym lubię pisarzy z Ameryki Południowej
OdpowiedzUsuńhttp://qltura.blogspot.com/
ależ się na jego temat pozytywnych opinii naczytałam. trzeba będzie w końcu samemu próbować jego prozy.
OdpowiedzUsuńPewnie w tym roku już jej nie zdążę przeczytać, ponieważ mam spore czytelnicze zaległości, ale za to w 2014 roku może znajdę dla niej czas.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
O nie! Z daleka od irytujących bohaterów! Po ostatniej książce mam serdecznie dość. Dlatego nie przeczytam i chyba nic nie stracę.
OdpowiedzUsuńChoć lubię iberoamerykańskich pisarzy to jednak tę książkę sobie na ten moment odpuszczę.
OdpowiedzUsuńSzaleństwa nie ma, raczej sobie daruje.
OdpowiedzUsuń