sobota, 5 kwietnia 2014

Co głosi ,,leyenda negra"?

Na początku tej recenzji muszę się Wam do czegoś przyznać. Jeszcze kilka lat temu jak gąbka chłonęłam wszelkie teorie spiskowe dotyczące Kościoła. Wystarczyło, że obejrzałam jakiś pseudo-dokument oparty na teoriach wywiedzionych z Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna i już łapałam haczyk śledząc rzekome francuskie losy Marii Magdaleny i jej dziecka. Na szczęście, niedługo po tym sama zaczęłam dostrzegać sprzeczności w tych rewolucyjnych teoriach i przestałam się nimi interesować, choć nie zaniechałam poszukiwania informacji o templariuszach, czy hiszpańskiej inkwizycji. Ostatnio trafiła do mnie książka, która miała rozwiać wszystkie moje ewentualne wątpliwości. Ciemne postacie w historii Kościoła z wdzięcznym podtytułem Mity, kłamstwa, legendy to dzieło autorstwa Michaela Hesemanna, niemieckiego historyka i publicysty specjalizującego się w tematach związanych z historią Kościoła. Autorytetu dodaje mu lista kierunków, które studiował: historię antropologię kulturową, literaturoznawstwo oraz dziennikarstwo. 

Ciemne postacie w historii Kościoła to publikacja popularnonaukowa podzielona na dwadzieścia rozdziałów dotyczących najbardziej kontrowersyjnych i/lub znanych postaci oraz wydarzeń wiążących się w jakikolwiek sposób z historią Kościoła. Książka zaczyna się kilkustronicowym wstępem wyjaśniającym pojęcie czarnej legendy, czyli powtarzającego się ciągu plotek i pomówień dotyczących pewnego zagadnienia, w tym wypadku Kościoła. Pierwotnie leyenda negra odnosiła się do uporczywego oskarżania Hiszpanii o wszelkie zło związane z kolonializmem. Stereotyp ten powstał dzięki Elżbiecie I, królowej angielskiej, która nie potrafiąc zniszczyć potęgi Hiszpanii, postanowiła skompromitować ją na arenie międzynarodowej. Jak powszechnie wiadomo, obmowa Elżbiety przetrwała do naszych czasów. Czarna legenda, powiedzmy - ,,kościelna" ostatnio ma się coraz lepiej, a wykorzystujący ją pisarze i reżyserzy zbijają krocie na popularnym wykorzystywaniu kłamliwych komunałów.

Przejrzyjmy teraz listę tematów, które w swej książce omówił Hasemann. Wśród nich znajdziemy zarówno wałkowane od lat motywy (Maria Magdalena jako kochanka Jezusa, ewangelia Judasza, templariusze, inkwizycja) jak i te mniej znane (listy Jezusa, nieomylność papieża). Szeroka rozpiętość tematyczna i historyczna tej książki sprawia, że każdy powinien znaleźć w niej jakiś interesujący dla siebie fragment. 

Wielką zaletą tej książki jest przystępność przekazu czasami dość skomplikowanych informacji. Czytałam ją niczym świetną książkę przygodowo-historyczną. Z pewnością jest to zasługa odpowiedniego podziału wiadomości na te przekazywane w dość suchej formie  (np. statystyki) a tymi przypominającymi narracyjną opowieść o przeszłości. Wertując strony tej publikacji wielką uwagę przywiązywałam do tego, jakie stanowisko wobec opisywanych spraw zajmie autor. Cóż, na pierwszy rzut oka da się zauważyć, że jest on publicystą skłaniającym się ku stanowisku zajmowanym przez Kościół. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze tej książki bowiem Hasemann przytacza, zgodne z prawdą, wydarzenia, dane itp. i tylko czasami niemal niedostrzegalnie, czy nawet nieświadomie, ocenia je. Za przykład niech posłużą wyprawy krzyżowe, dość szczegółowo omawiane w tej książce. Pisarz podaje przyczyny ich zawiązania, omawia przebieg i przytacza skutki. Rozpatrując postępowanie ówczesnych papieży, nie unika sformułowań typu ,,z bólem serca przystał na...", ,,niestety, posłuchał podstępnego wichrzyciela" itp.  Wydawnictwo zaręcza jednak, że autor opowiada się za prawdą historyczną i w większości muszę się z tym zgodzić. 

Ciemne postacie w historii kościoła to publikacja skierowana do szerokiego grona odbiorców. Niestety, część z nich może odstraszyć dość jednoznaczna okładka przywodząca na myśl książki przeznaczone dla, przepraszam za wyrażenie, oszołomów. To jednak tylko pierwsze, mylne wrażenie. Jeśli interesujecie się historią, lubicie czytać książki publicystyczne poparte olbrzymią wiedzą autora oraz pokaźną bibliografią, które na dodatek czyta się niczym  rasowe przygodówki, nie zawiedziecie się na tej pozycji. 

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powyższa recenzja bierze udział w wyzwaniu Nie tylko literatura piękna

Za egzemplarz tej książki dziękuję Wydawnictwu M

19 komentarzy:

  1. Myślę, że ta książka również mnie by zainteresowała. Dobrze by było poznać wreszcie trochę prawdy na temat kościoła i obalić mity, które siedzą w głowie po przeczytaniu pseudo-naukowych teorii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie trochę w tej tematyce zaczęłam czytać "Tajemnice Marii Magdaleny" :) A książka o której piszesz - na razie nie mam jej w planach i chyba w najbliższym czasie się to nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka rzeczywiście jest tandetna, ale z Twojego opisu wnioskuję, że książka jest całkiem interesująca. Bardzo lubię takie publikacje - jeśli nie do czytania w całości to chociażby we fragmentach, dlatego jestem naprawdę zaintrygowana tą pozycją, zwłaszcza, że też swego czasu dawałam się karmić wszystkimi teoriami spiskowymi, jakie tylko urodziły się na łonie Kościoła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby tematyka tej książki niebyt mnie interesuje, to jednak z drugiej strony jest w niej coś, co mnie intryguje i chciałabym to odkryć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo ciekawa książka, mam ochotę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też tak miałam, że chłonęłam wszystko, co mi podsuwano pod nos. A z "Kodem da Vinci" to miałam taką samą fazę, jak Ty. Po Twojej recenzji żałuję, że nie skusiłam się na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo się cieszę, że jednak się na nią skusiłam:)

      Usuń
  8. Cały czas mam mieszane odczucia względem tej książki, ale z każdą kolejną pozytywną recenzją coraz bardziej się łamię i nie wiem, czy w końcu po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Był czas, że również byłam zainteresowana tym tematem. Dan Brown w da Vinci mnie przekonał, chociaż w ogóle nie kupiła mnie historia z "Aniołów i Demonów". Jednak chętnie coś bym sobie przeczytała z tej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okropna okładka. Gdybym nie przeczytała Twojej recenzji raczej bym się nie zainteresowała, choć temat jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka rzeczywiście okrutna, odstraszająca. Całe szczęście, że zawartość w środku jest na wysokim poziomie. Czuję się zainteresowana powyższą pozycją, a jednoznaczne stanowisko autora wobec opisywanych wydarzeń, spraw, nie stanowi dla mnie przeszkody i nie sieje zniechęcenie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałem jakiś czas temu, książka bardzo intrygująca. Autor korzysta z wielu wypracowań próbując nakierować czytelnika na prawdę historyczną.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja nadal pomimo wielu sprzeczności, interesuje się teoriami spiskowymi. Coś w tym jest i kocham czytać cokolwiek na ten temat. Czytałam tę publikację i również ją polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zamiłowanie do teorii spiskowych wciąż jeszcze trzyma się całkiem nieźle, ale od pewnego czasu podchodzę do niech bardziej rozsądnie. Kiedyś chłonęłam każde ich słowo.

      Usuń
  14. Sama też chłonęłam kiedyś wszystkie te teorie o kościele, z czasem na szczęście odrobinę zmądrzałam. Nadal jednak lubię książki tego typu, szczególnie, gdy są oparte na dobrych argumentach, a nie wyssanych z palca historii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś oglądałam wiele programów o tematyce poruszanej w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie nietypowe wydawnictwa. Zapowiada się ciekawa lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tematyka interesująca. Dobrze poczytać o tych wszystkich teoriach w kontekście historycznym i wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło i jak wyglądało naprawdę.

    OdpowiedzUsuń

Hej, jeśli przeczytałeś tę recenzję i chociaż odrobinę Ci się spodobała, daj mi o tym znać. Gdy tylko widzę chociaż jeden nowy komentarz naprawdę wierzę, że warto pisać dalej, a uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Znasz to uczucie, prawda?