środa, 26 czerwca 2013

Książka Jakkażda


Przyznam się, że do ,,Historii miłosnych" podeszłam z niekłamanym entuzjazmem. Jak dotąd twórczość Erica Emmanuela Schmitta przechodziła mi koło nosa choć pozycje takie jak ,,Trucicielka", czy ,,Intrygantki" od dawna widniały na mojej liście książkowych marzeń. Podczas ostatnich Warszawskich Targów Książki podczas wymiany w ręce wpadła mi ,,Kobieta w lustrze" oraz właśnie ,,Historie...". Niewielki rozmiar drugiego tekstu przekonał mnie do przeczytania drugiej z tych pozycji i... teraz trochę tego żałuję.


Książka składa się z siedmiu opowiadań, których głównym tematem jest miłość, a największym minusem... pretensjonalność i co ważniejsze - powtarzalność. Trudno jest mi zrecenzować tę publikację nie zdradzając jej treści, ale szczerze mówiąc już przy drugim opowiadaniu odniosłam wrażenie, że pomimo upływu stron wciąż czytam o tym samym. Po lekturze ostatniego opowiadania pomimo tragicznej końcówki zaśmiałam się i to wyjątkowo głośno. Właściwie każde opowiadanie miało taką samą fabułę, która skupiała się wokół motywu przemijania i żalu za błędy oraz smutku po śmierci bliskiej osoby, której wcześniej się nie doceniało. Świetny temat na opowiadanie, ale jedno, nie siedem.

Jest  jednak rzecz, która naprawdę mnie w te książce zachwyciła i to już w pierwszym opowiadaniu. Mianowicie jest to niezwykły (pod względem literackim) przewodnik erotyczny, którego bohaterce mogłaby pozazdrościć niejedna E.L. James. Pozwolę sobie zacytować: ,,Ulisses, jak wszystkim wiadomo, by nie dać się omamić syrenim śpiewom, kazał przywiązać się do masztu swojego żaglowca. Mój pan będzie identycznie przywiązany i skąpo odziany - jedna opaska zasłoni mu oczy, a druga nie pozwoli mówić. Wokół niego będzie krążyła ponętna syrena. Będzie muskać jego ciało, zupełnie go nie  dotykając. Będzie szeptać do ucha i opowiadać o swoich najskrytszych pragnieniach. Jeśli syrena będzie miała bujną wyobraźnię, tak jak i jej pan, czułe słowa sprawią jej taką rozkosz, jakby wszystkie marzenia się wypełniły".

Książka jest skierowana do osób, które cenią sobie romantyczne historie i język pełen sensualności oraz, zaryzykujmy, magii. Mnie ,,Historie miłosne" zdecydowanie nie przypadły do gustu, ale samemu Schmittowi chciałabym dać jeszcze jedną szansę ponieważ naczytałam się sporo dobrego na temat pozostałych jego książek. A Wy co sądzicie o tym autorze?

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

sobota, 22 czerwca 2013

Mea culpa. Confiteor.


Każda wycieczka do księgarni kończy się dla mojego portfela tragicznie. Ilość książek, które chcę kupić zazwyczaj znacznie przewyższa moje możliwości finansowe i, niestety, zaczyna się wyliczanie, odliczanie, słowem - robienie wszystkiego by wybrać tę jedną jedyną publikację, na którą mogę sobie pozwolić. Czasami jednak zdarzają się książki, które zobaczymy na półce i wiemy, że bez względu na wszystko musimy je mieć. Znacie to, prawda? Ja ostatnio doświadczyłam tego gdy pierwszy raz natknęłam się na ,,Wyznaję" Jaume Cabré.


Okładka jest iście magiczna i z pewnością przemawia do każdego mola książkowego. Chłopiec, którego aparycja sugeruje koniec XIX, a początek XX wieku stojąc przed ścianą książek próbuje dosięgnąć jedną z nich. Dodatkowym atutem wydania jest doskonały papier, dzięki któremu prawie ośmiuset stronicowa książka waży naprawdę niewiele.

Po tym dość nietypowym bo mało literackim wprowadzeniu czas na streszczenie fabuły. Głównym bohaterem tej wielowątkowej powieści jest Adrian Ardèvol, którego poznajemy gdy jest kilkuletnim chłopcem pochłaniającym książki, których większość ludzi nigdy nie zrozumie, kolejnych języków obcych uczy się z taką łatwością jak tabliczki mnożenia, a gra na skrzypcach przynajmniej początkowo przychodzi mu bez żadnego wysiłku. Ojcem chłopca jest Felix Ardèvol, nie grzeszący uczciwością kolekcjoner antyków i rękopisów, a matką Carme Ardèvol, wydawałoby się, że uległa kobieta będąca pod wpływem swojego męża. W domu tej niezwykłej rodziny jest wszystko oprócz miłości. Najważniejszym ,,domownikiem" bez wątpienia są XVIII-wieczne skrzypce wokół których krążą wszystkie wątki zamieszczone w książce (a wierzcie mi, że jest ich naprawdę sporo).


Niezwykłym atutem tej książki jest jej szczegółowość i struktura, która pozwala nam cofnąć się w czasie o ponad 600 lat. W jakim celu? Nie bez powodu ,,Wyznaję" nazywane jest powieścią-katedrą, której osią historii jest tematyka zła. W tym celu czytelnik zagłębia się w dzieje hiszpańskiej inkwizycji oraz II wojny światowej. Żadna kwestia związana z tymi wydarzeniami nie została w żaden sposób pominięta. We fragmentach mówiących o najstraszniejszej z wojen Cabré poruszył zarówno sprawę tragedii Żydów w latach 40. XX wieku, rozmyślań tych, którzy przeżyli, nazistów, którzy żałowali swoich czynów jak i tych, którzy pozostali śmieciami do końca...


Zdecydowanie ,,Wyznaję" nie jest książką na jedno popołudnie przy włączonym telewizorze ( i to nie tylko ze względu na jej objętość). Życzeniem autora było aby nie tłumaczyć obcojęzycznych cytatów zawartych w książce i o ile fragmenty napisane w języku francuskim nie stanowiły dla mnie wyzwania o tyle większość wyrażeń łacińskich zmusiło mnie do zajrzenia do słownika. Dodatkowo cechą charakterystyczną tej powieści jest wydawałoby się dość ułomna interpunkcja, urywane zdania, brak przecinków, wielokropków. Jednak jak podaje tłumacz Anna Sawicka jest to świadomy zabieg pisarza.

Jaume Cabré to znany i ceniony pisarz tworzący w języku katalońskim. Z jego bogatej bibliografii na język polski przetłumaczone zostało tylko ,,Wyznaję". Gwarantuję jednak, że nie jest to eksperyment a naprawdę warta uwagi powieść. Zacytuję jeden z komentarzy do niej, z którym zgadzam się w 100%:

,,Książka, która przeżyje nas wszystkich."

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Tea Time z Corridą.


sobota, 15 czerwca 2013

O islamie w ogóle


Już od jakiegoś czasu szukałam jakiejś w miarę kompetentnej książki na temat islamu. Ta druga pod względem liczby wyznawców religia świata wzbudza w Polsce coraz więcej kontrowersji o czym możemy się przekonać chociażby wchodząc na różnego rodzaju portale internetowe. Muzułmanie są u nas pod coraz większym obstrzałem, pytanie tylko czy słusznie.



,,Dlaczego nie jestem muzułmaninem" to książka Ibn Warraqa, Pakistańczyka, a więc rodowitego muzułmanina, który odwrócił się od swojej wiary po słynnej ,,aferze Rushdiego", autora książki ,,Szatańskie wersety". Dla wyznawców islamu dzieło jest bluźnierstwem, autorowi wielokrotnie grożono śmiercią, a kolejne egzemplarze palono na stosach. Dla Warraqa był to jasny znak - czas sprzeciwić się religijnemu fanatyzmowi. W tym celu pisarz założył Instytut Sekularyzacji Społeczeństwa Islamskiego i napisał jedne z najważniejszych książek o islamie przeznaczonych dla czytelnika-amatora, który z tą tematyką nigdy nie miał zbyt wiele wspólnego.



Stronę tytułową książki ozdabia fraza ,,nie dla muzułmańskiej Europy". Od razu nasunęły mi się myśli, że książka nie będzie obiektywna, a przecież przy takiej tematyce powinno być to sprawą pierwszorzędną. Pierwsze strony upewniły mnie w tym, że czytam dzieło jakiegoś jednostronnego zapaleńca, ale na szczęście, w miarę czytania kolejnych stron musiałam oddać honor autorowi i przyznać, że stara się on w odpowiedni sposób pogodzić swoje poglądy z prawdą historyczną, rzeczywistością oraz prawdą w ogóle.



,,Dlaczego..." porusza wszystkie aspekty, nad którymi możemy się zastanawiać przy rozmyślaniach o islamie (pochodzenie, stosunek do ateistów, kobiet, uczonych, demokracja, terroryzm...). Należy jednak wspomnieć, że praca Warraqa to głównie refleksje nad wybranymi cytatami z książek szanowanych badaczy islamu. Początkowo można się pogubić w istnym gąszczy faktów (język chwilami również nie należy do najprostszych), ale około dwudziestu pierwszych stronach lektura tej książki nie sprawia już żadnych problemów.



Myślę, że jest to książka idealna dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o islamie lub pragną uzupełnić swoją wiedzę na ten temat opierając się na książce, która już od 17 lat jest szanowaną pozycją na rynku pełną odniesień do innych dzieł na temat (zamieszczona na końcu tekstu bibliografia jest wyjątkowo bogata). Szczegółowy indeks oraz glosariusz zamieszczony na ostatnich stronach tejże publikacji ułatwia poruszanie się po książce, a erudycja autora czyni ten tekst wyjątkowo ciekawym i wartym poświęcenia mu tych kilku dni. 


To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca


Recenzja bierze udział w wyzwaniu Nie tylko literatura piękna



Za możliwość zrecenzowania tej książki dziękuję portalowi 


oraz wydawnictwu Europa Przyszłości.


poniedziałek, 10 czerwca 2013

Narrator to postać utworzona ze słów

,,Listy do młodego pisarza" to książka niezwykle osobista i w dużym stopniu autobiograficzna. To
opowieść o narodzinach geniuszu. Noblista otwarcie pisze o twórczym powołaniu, które zjada go od środka
niczym ,,żarłoczny soliter"


Książka Mario Vargasa Llosy reklamowana była jako swoisty podręcznik pisania. Rzeczywiście
,,Nie jest to podręcznik sztuki literackiej - tej prawdziwi pisarze uczą się sami".
Każdy kolejny rozdział rozpoczyna się apostrofą do czytelnika (,,Drogi/Szanowny Przyjacielu"), oraz kończy zaproszeniem do przeczytania następnej części książki. Mnie najbardziej spodobał się rozdział, w którym noblista analizuje najkrótsze opowiadanie jakie kiedykolwiek powstało, które pozwolę sobie zacytować w całości, uwaga:
,,Kiedy się obudził, dinozaur wciąż tam był".
Jest to tekst autorstwa gwatemalskiego pisarza Augusto Monterroso. Mario Vargas Llosa wykorzystał to opowiadanie do ukazania właściwości pojęcia czasu w dziele literackim. Trzeba przyznać, że ten tekst wbrew pierwszemu wrażeniu stanowi wielkie pole do popisu w tej kwestii. 
Pozostałe zagadnienia, które porusza pisarz to między innymi styl,     poziom realności czy siła przekonywania.

Książkę czyta się bardzo dobrze, epistolarna forma tekstu jest ciekawym sposobem na wyrażenie tak wydawałoby się praktycznej treści. Dodatkowo uważny czytelnik przy lekturze tej książki odnajdzie wiele wskazówek i ciekawych nazwisk najlepszych pisarzy literatury języka hiszpańskiego.  Dodatkowym plusem tej publikacji, już całkowicie pozaliterackim jest papier, na którym została wydana i fantastyczna oprawa graficzna okładki oraz strony tytułowej. Jak wszystkie teksty Llosy ,,Listy..." przyciągają wzrok.

Tak to się uroczo składa, że kolejny raz czytam jakiegoś autora co najmniej ,,od środka". Nie czytałam ani jednej powieści Llosy a jestem już po dokładnej analizie jego warsztatu i z pewnością będę czytała kolejne jego książki z większą uwagą choć zdaniem autora nie jest to zbyt wartościowym  czy chociażby ciekawym zajęciem. Woli on bowiem ,,czytać powieści, niż dokonywać ich wywisekcji".
I bardzo dobrze.

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytania i pozdrawiam,
Franca

Recenzja bierze udział w wyzwaniach Nie tylko literatura piękna oraz Literacka Ameryka Południowa.


środa, 5 czerwca 2013

Liebster Award

Kilka dni temu zostałam nominowana przez blog http://transfuzjawyobrazen.blogspot.co.uk/ do nagrody Liebster Award za co serdecznie dziękuję.  Co prawda nigdy wcześniej nie słyszałam o tym wyróżnieniu, ale bardzo się cieszę, że mój blog został w ten sposób zauważony i doceniony. W związku z nominacją zobligowana zostałam do odpowiedzi na kilka pytań. Mam nadzieję, że sobie poradzę;).

1.Najpiękniejsze miejsce, w którym byłaś (i mi polecasz :D)
Dość łatwo zakochuję się w miejscach więc mogę polecić Ci właściwie wszystkie miejscowości, które kiedykolwiek odwiedziłam. Te, które w szczególności zapadły mi w pamięci to Bieszczady (zwłaszcza Solina), Tatry (całe), Getafe oraz Edynburg.
 2.Ulubiony pisarz/pisarka
 Nie potrafię wskazać, przepraszam:). Przecztałam w życiu zbyt mało książek żeby wybrać ulubionego autora.
 3. Instrument, na jakim grasz. Bądź chciałabyś grać
Zawsze chciałam grać na skrzypcach oraz na wiolonczeli, ale póki co nigdy nie miałam w rękach jednego ani drugiego:).
4.Ulubiony serial
Bezapelacyjnie ,,Przyjaciele"!
5.Co kolekcjonowałaś w dzieciństwie?
Kiedyś kiedyś kolekcjonowałam karteczki do segregatorów oraz zabawki z kinder niespodzianki. Teraz zbieram już tylko pocztówki.
6.Sport, w którym czuję się najlepiej to...
Spacerowanie:)
7.Czy masz rodzeństwo?
Tak, ale tylko przyrodnie, dwie siostry i brata.
8.Wygrałaś coś kiedyś? Jeśli tak, to co?
W liceum w jakiejś loterii wygralam pendriva.
9.Czy masz zdjęcie z kimś sławnym lub autograf?
Tak, jeszcze z czasów dzieciństwa mam autografy Ani Wyszkoni i... Dody.
10.Ulubiona potrawa.
Zimna zupka sztuczka i pierogi z mięsem oraz ruskie;)
11.Wymarzony zawód?
Nauczycielka, tłumaczka, dziennikarka, pisarka... nie wiem;)

Uff, to już wszystkie zadane przez AlicjęMagdalenę pytania, teraz ja muszę wymyślić swoje. Z wiązku z profilem mojego blogu pytania będą stricte czytelnicze;).

1. Pisarz, którym całkowicie się rozczarowałaś.
2. Wyobraź sobie, że ktoś na kim bardzo Ci zależy może przeczytać tylko jedną książkę w życiu i w dodatku będzie to książka, która to Ty tej osobie wybierzesz. Podaj tytuł i autora tej publikacji.
3.Pisarz współczesny, który Twoim zdaniem powinien dostać w tym roku Literacką Nagrodę Nobla.
4. Twój ulubiony portal internetowy dla czytelników.
5. Z jakim pisarzem (współczesnym lub nie) chciałbyś/chciałabyś przeprowadzić wywiad?
6. Twoje ulubione wydawnictwo.
7. Złowiłeś/aś złotą rybkę, która spełni Twoje trzy życzenia. Nie może ona jednak przywrócić nikogo do życia, zaprowadzić pokoju na świecie ani wyeliminować żadnych chorób. Czego więc sobie zażyczysz?
8. Możesz ożywić jedną z książkowych postaci. Którą wybierasz?
9. Możesz zmienić zakończenie jednej książki. Jakiej?
10. Czy oglądałaś kiedyś ekranizację, która okazała się być lepsza niż książka?

To już wszystkie moje pytania. Do odpowiedzi na nie jak i do samej nagrody nominuję:
http://ksiazek-swiat.blogspot.co.uk/
http://subiektywnie-o-ksiazkach.blogspot.co.uk/
http://little-book-things.blogspot.co.uk/
http://slowaczytane.wordpress.com/
http://czytoholiczka.blogspot.co.uk/
http://soy-como-el-viento.blogspot.co.uk/
http://czytelnicze-zycie.blogspot.co.uk/
http://kasandra-85.blogspot.co.uk/
(kolejność jak i sam dobór blogów jest całkowicie przypadkowy, nie ja wybierałam:-).

 Udanej zabawy!

To wszystko na dziś, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca